Róża Ostrowska – Kresowianka do szpiku, Kaszubka z wyboru

W 2026 r. obchodzimy 100. rocznicę urodzin Róży Ostrowskiej – pisarki, poetki i recenzentki teatralnej, jednej z najciekawszych, choć przez lata niedocenianych autorek związanych z Gdańskiem, Kaszubami i Wileńszczyzną. Kobiety niepokornej, szczerej, odważnej, lirycznej wrażliwej społecznie. To dobry moment, by na nowo odkryć jej twórczość i nieprzeciętną biografię.

Czytaj również...

Róża Ostrowska z domu Piotrowicz urodziła się 1 września 1926 r. w Wilnie jako córka Wiktora Piotrowicza, urzędnika, historyka, publicysty i krytyka literackiego związanego w okresie międzywojennym z prasą wileńską („Tygodnik Wileński”, „Źródła Mocy” – czasopismo krajowe poświęcone kulturze regionalnej ziem byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego), i Jadwigi z Wokulskich, nauczycielki, doktora filozofii.

Oboje rodzice brali czynny udział w życiu intelektualnym Wilna. Ojciec pisał recenzje teatralne i literackie, matka – wiersze i opowiadania. Jadwiga Piotrowicz napisała pracę doktorską obronioną na Uniwersytecie Stefana Batorego pod kierunkiem prof. Stanisława Pigonia. Po wojnie wykładała w Studium Nauczycielskim w Gdańsku.

Wileński czas magiczny

Róża uczęszczała do wileńskiej prywatnej szkoły powszechnej sióstr benedyktynek, kontynuowała naukę w gimnazjum benedyktynek (1939/1940), następnie w latach 1940/1941– w polskim gimnazjum żeńskim (Państwowe Gimnazjum im. Elizy Orzeszkowej w Wilnie). Program gimnazjalny przerabiała podczas okupacji na tajnych kompletach.

Była postrzegana i oceniana jako wybitnie zdolna uczennica. Klasę maturalną w 1944 r. rozpoczęła w gimnazjum żeńskim przy ul. Wielkiej w Wilnie, tam zdawała maturę. Jako repatriantka przyjechała do Poznania w pierwszej połowie 1945 r. Na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza przez dwa semestry studiowała polonistykę.

W 1947 r. wyszła za mąż za urodzonego również w Wilnie i tam poznanego aktora Leszka Ostrowskiego (ur. 1920, Wilno – zm. 1981, Gdańsk). W latach 1948–1962 zamieszkali w Gdyni przy ul. Hetmańskiej (w 1948 r. urodzi się im córka Elżbieta, późniejsza polonistka dbająca o spuściznę matki), następnie w Gdańsku-Wrzeszczu przy ul. Partyzantów. Róża, głównie latem, mieszkała w zabytkowej chacie w ukochanych przez nią Wdzydzach Kiszewskich na Kaszubach.

Do Trójmiasta Róża przyjechała razem z matką i babcią. Ich wspólne gospodarstwo znajomi nazywali domem kobiet. Ojciec Róży nie wrócił po wojnie do Polski, wybrał emigrację w Londynie, mąż pisarki bywał w domu rzadko.

W kaszubskich Wdzydzach powstała jej najgłośniejsza powieść „Wyspa”, a potem niedokończona „Mój czas osobny”, wydana pośmiertnie przez Wyd. Morskie w 1977 r. (wraz z autorskimi konspektami, notatkami i dodanymi przez przyjaciół Róży wspomnieniami o niej). To w nich widać, że Róża nie zapominała o swojej wileńskiej tożsamości.

Pasja, praca, Służba Bezpieczeństwa

W latach 1950–1955 Róża pracowała jako redaktor, następnie kierownik redakcji literackiej w gdańskiej Rozgłośni Polskiego Radia. Prowadziła m.in. literacki kabaret radiowy „Oberża pod Neptunem”, tworzyła audycję „Notatnik kulturalny”, brała udział w radiowych realizacjach sztuk (np. razem z Franciszkiem Fenikowskim stworzyła „Pieśń o Gdanie”), pisała piosenki, ogłaszała swoje recenzje teatralne, felietony i opowiadania.

Od 1955 r. była przedstawicielem na Gdańsk dwutygodnika „Pomorze” (pisała pod ps. Kołodziej), w latach 1957–1959 została doradcą literackim w Wydawnictwie Morskim (w Gdyni), w 1959–1967 była wiceprzewodniczącą oddziału gdańskiego Związku Literatów Polskich. Pracowała jako kierownik literacki w Teatrze Wybrzeże w latach 1960–1969. Wspólnie z Tadeuszem Mincem przygotowała tam, premierowaną w 1968 r., inscenizację sztuki anonimowego gdańskiego autora z 1643 r., pt. „Tragedia o bogaczu i Łazarzu”, uznanej za zabytek literatury kaszubsko-pomorskiej. Współpracowała także z wydawnictwami: Kontrasty, Ziemia i Morze, Uwagi. Była nazywana „damą gdańskiego teatru i literatury”.

W 1956 r. otrzymała nagrodę przewodniczącego Miejskiej Rady Narodowej w Gdańsku w dziedzinie literatury, w 1961 r. podobną Nagrodę Miasta Gdyni, w 1969 r. uhonorowana Medalem Stolema.

Zwolniona w 1969 r. z pracy w teatrze za podpisanie protestu przeciwko wydarzeniom z marca 1968 r. (wcześniej jako aktywistka była zaangażowana w poparcie działań zmierzających do demokratyzacji kraju po październiku 1956 r.). To wydarzenie okazało się przełomowe i brzemienne w skutki (dostała zakaz publikacji tekstów pod swoim nazwiskiem, korzystała z uprzejmości kolegów literatów, którzy czasami pozwalali jej pisać teksty pod ich nazwiskami) i pokazało odwagę protestujących, bo zrobiło to tylko troje głośnych pomorskich twórców – Lech Bądkowski, Franciszek Fenikowski i Róża Ostrowska – i wszyscy byli represjonowani.

Pozbawienie pisarki środków do życia i trudności ze znalezieniem pracy to były wymierne aspekty zwolnienia. Pomógł jej inny Wilnianin, Zbigniew Szymański, obrońca Wilna w szeregach Armii Krajowej, architekt i poeta, który zatrudnił ją w swojej prywatnej firmie w Gdyni. Róża odwdzięczyła się, portretując go w ostatniej książce jako rzutkiego i pełnego energii Wićkę.

Służba Bezpieczeństwa założyła Róży teczkę o kryptonimie „Gaja” (zarejestrowano ją w lutym 1966 r.; była rozpracowywana przez Wydział III Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej). Podejrzenia władz budziły jej kontakty ze środowiskiem skupionym wokół Lecha Bądkowskiego. O Róży SB pisało, że prowadziła działalność destrukcyjną. Autor raportu twierdził, że Ostrowska przemyca antypaństwowe treści nawet w programach teatralnych i adaptacjach sztuk.

Teczka „Gai” zaginęła, ale zachowała się dokumentacja sprawy „Inspiratorzy”. Bezpieka wszczęła ją, gdy w 1968 r. troje pisarzy z Gdańska poparło protesty studentów przeciwko polityce Władysława Gomułki, pacyfikowane przez milicję. O prywatnych rozmowach i zebraniach, podczas których spiskowcy „wyrażali się obraźliwie o przywódcach PZPR”, SB wiedziała z podsłuchu założonego w mieszkaniu Bądkowskiego. Bezpieka odpuściła Ostrowskiej dopiero w momencie jej śmierci.

Tęsknota, liryzm, namiętność

„Punkt to był, rzeczywiście, centralny. Na rynku zbiegały się trzy drogi, jedyne, którymi do miasteczka gnuśnego i sennego nadejść mogło coś niespodzianego. Uliczka na prawo była krótka, wąska i nieważna – ważny pozostał tam jedynie krzywy ganek przed sklepem o szyldzie I. Fejgus. Ganek, będący pomostem strategicznym, najpewniejszym obserwatorium i podstawą potęgi Itki. Ganek, z którego widać było rynek, z którego widać było wszystko. Ganek, który stawał się źródłem wiedzy Itki o wszystkim. Ten wreszcie ganek, za którego przyczyną przyjść miały dla Itki gorzkie rozczarowania” (fragm. opowiadania „Itka Fejgus”, za: „Jednak Książki” UG, 2023).

Debiutowała jeszcze w Wilnie, wierszami w zbiorze rękopiśmiennym „Zapłakane co dzień” z 1943 r., a także opowiadaniami dedykowanymi matce. Ale prawdziwy rozgłos przyniosło jej opowiadanie „Itka Fejgus” nadesłane w 1948 r. do ogólnopolskiego konkursu Polskiego Radia. Konkurencją dla niej miały być 4 tys. innych opowiadań, jednak ona zajęła drugie miejsce. Doceniono jej niezwykłą dojrzałość literacką, tekst opublikowano na łamach pisma „Radio i Świat”, potem w antologii „17 opowiadań”.

Proza życia, ale także energia, potrzeba zmian, aktywizmu społecznego, poszukiwania inspiracji, wyzwań, rzetelność zawodowa odsuwały ją od pisania form dłuższych. Debiutem książkowym Ostrowskiej był tom opowiadań „Premiera” (1956). W 1960 r. pisze „Wyspę”, którą przykuwa ponownie uwagę środowiska literackiego.

„Nagrzany już piach przesypywał mi się przez pantofle i łaskotał stopy, wiatr uderzał mnie w oczy, a blask kłuł powieki. Szłam pełna ciekawości, co ujrzę za zakrętem zbocza, na ukrytym za kartofliskiem brzegu, szłam coraz wolniej, świadomie opóźniając tę chwilę, szłam lekka, jakby wypełniona przejrzystym i drgającym powietrzem i nagle ów niepokój cmentarny, słodki, tajemniczy, już niemal zagubiony w plątaninie lat, podpłynął mi do serca i napełnił je drżeniem” (fragm. powieści „Wyspa”, za Wyd. Morskie, 2005).

Ta kilkukrotnie, także za jej życia, wznawiana powieść, rozgrywa się we Wdzydzach i okolicy. Bohaterka, w pierwszoosobowej narracji, tworzy powidoki – czas nie jest istotny, kolejność zdarzeń także. Powidoki są niczym sen, który powraca melancholijną pamięcią, również za czasami wileńskimi.

W 1962 r. Wyd. Morskie wydaje „Bedeker kaszubski”, który Ostrowska pisze wspólnie z Izabelą Trojanowską. Opracowały go głównie z myślą o przybywających na Kaszuby turystach. Książka wszechstronnie informuje o Kaszubach w pięknej literackiej formie. Uwzględniono w nim wiele haseł o charakterze krajobrazowo-turystycznym oraz folklorystycznym (np. kaszubskie: big-beat, stadivarius czy sylwester). Praca zawiera ciekawostki (np. przezwiska czy zagadki kaszubskie), podania, przypowieści, historię Kaszub i Kaszubów.

„Roztrębarchy albo Roztrębacze, jak mówią na północnych Kaszubach, to młodzi, beztroscy ludzie, skorzy do psot i figlów. Tworzyli oni po wsiach kaszubskich osobne bractwa, tradycją sięgającą zamierzchłych czasów” (hasło z „Bedekera kaszubskiego”).

Do czasów magicznych, także wileńskich, wróci w niedokończonej powieści „Mój czas osobny”. „Ale i mój czas już nie ten, co był, przybladł jakby mój czas, już mi się wymyka, jużbym i tego nie chciała, i tamtego, już te macki we mnie zaczynają się skądś wysuwać, jakby we krwi siedziały utajone i tylko czekały na sposobność (…). Ta ścieżka… Ta ścieżka… po stokroć bardziej realna niż to, co mnie dziś otacza… Ta ścieżka sprzed trzydziestu i więcej lat” (fragm. powieści „Mój czas osobny”, Wyd. Morskie, 1977).

„Wyspo, trwasz nade mną”

Zmarła przez chorobę nowotworową płuc w wieku niespełna 49 lat, 23 marca 1975 r. Została pochowana na Cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku.

Badacze literatury, szczególnie na Uniwersytecie Gdańskim, powielają opinie, że recepcja twórczości Ostrowskiej ma sens, bo nikt wcześniej nie uhonorował wystarczająco jej dorobku, języka, talentu. Nakładem gdańskiego wydawnictwa słowo/obraz terytoria w 2025 r. ukazała się pozycja „Rybka Róża bunt”, autobiografizujący tom, który „daje szansę, ażeby w części naprawić to krzywdzące zapomnienie i odkryć świat pisarki pełen tajemniczych przejść i zdumiewających połączeń”.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 34 (98) 29/08-04/09/2026

Afisze

Więcej od autora

Podróż transpokoleniowa. Witold Kisiel ps. „Światołdycz” w pamięci prywatnej i zbiorowej

Witold Kisiel trafił do Riazania na trzy lata. Próbował uciec, podjął głodówkę, wreszcie 3 listopada 1947 r. został odesłany do Polski. Żona Zofia wcześniej otrzymała informację o męczeńskiej śmierci...