Prokuratura poinformowała, że w ramach postępowania przygotowawczego dotyczącego okoliczności wynajmowania samochodów partii „Świt Niemna” przeprowadzono przeszukania w miejscach zamieszkania pięciu członków tego ugrupowania. Przeszukania przeprowadzono w miejscach zamieszkania: Roberta Puchowicza, Kęstutisa Biliusa, Daivy Žebelienė, Liny Šukytė-Korsakė oraz Tada Sadauskisa.
Postępowanie wszczęte jeszcze w marcu
Wiceprzewodniczący partii Robert Puchowicz poinformował, że funkcjonariusze zabrali jego telefon komórkowy i komputer, ale żadnych zarzutów mu nie postawiono. „Funkcjonariusze z rana obudzili rodzinę. Przyjechali, zobaczyli, czy nie mam dodatkowych dokumentów, które są im potrzebne dla śledztwa. Zabrali telefon i komputer. Przeszukanie odbyło się kulturalnie. Wszystko w porządku. Funkcjonariusze wykonali swoją pracę” — powiedział polityk LRT.
Organy ścigania poinformowały, że czynności procesowe przeprowadzono w ramach wszczętego w marcu postępowania dotyczącego okoliczności wynajmowania przez posłów samochodów partii. Postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w związku z podejrzeniem możliwego oszustwa. Postępowanie prowadzą funkcjonariusze Służby ds. Badania Przestępstw Finansowych.
— Sądzę, że partia „Świt Niemna” zgromadziła swój elektorat. Nie wydaje mi się, aby ta sprawa była swoistym trzęsieniem ziemi dla ugrupowania. Teraz mamy zapotrzebowanie na partie populistyczne. Część społeczeństwa jest zawiedziona obecną sytuacją polityczną i szuka bardziej nietradycyjnych form i rozwiązań. Przekaz „Świta Niemna” trafia do pewnych środowisk. Być może ta sprawa wpłynie na notowania partii, bo trzeba pamiętać, że popularność ich wzrastała co pewien czas — w rozmowie z naszym dziennikiem komentuje sytuację politolog Andrzej Pukszto z Uniwersytetu Witolda Wielkiego.
Są podstawy, będą odpowiedzi
Działania organów zostały skomentowane przez polityków. Doradczyni prezydenta Asta Skaisgirytė oświadczyła, że jeśli odpowiednie instytucje prowadzą przeszukanie, to widocznie mają do tego odpowiednie podstawy. „Bardzo ciężko oceniać, dopiero przed chwilą dowiedzieliśmy się o tym zdarzeniu. Mamy nadzieję, że jeśli służby to robią, to mają odpowiednie podstawy” — powiedziała na antenie Žinių radijas.
Sytuację skomentował też przewodniczący Sejmu. „Naprawdę bardzo nieprzyjemny przypadek. Możemy tylko ubolewać, że takie przeszukania są kontynuowane. Z drugiej strony, wydaje mi się, że będziemy mieli odpowiedź, czy te osoby złamały prawo. Mamy taki obraz, że oni zachowali się nieprawidłowo. To jest część dochodzenia przedsądowego lub wyjaśniającego. Kiedy będziemy mieli odpowiedź, wówczas będzie ocena” — oświadczył Juozas Olekas.
Głos zabrała również przewodnicząca opozycyjnego Ruchu Liberałów. „Czymś oczywistym jest, że historia trwa nadal. Na pytania na razie nie odpowiedziano. Widocznie do końca kadencji zobaczymy niejedno działanie procesowe” — podkreśliła Viktorija Čmilytė-Nielsen.

Wykorzystać sytuację na własną korzyść
Zdaniem naszego rozmówcy partia i jej lider Remigijus Žemaitaitis będą się starać wykorzystać sytuację na własną korzyść.
— Całkiem możliwe, że będą próbowali tłumaczyć swym wyborcom, że to jest atak na partie niesystemowe. Na zasadzie, że atakują „Świt Niemna”, ale nie widzą grzechów u głównych partii — zaznacza Pukszto.
W minioną niedzielę w Saksonii-Anhalt odbyły się wybory do lokalnego parlamentu. Absolutnym zwycięzcą okazała się partia Aleternetywa dla Niemiec (AfD), która zdobyła 42,8 proc. głosów. Po przeliczeniu głosów ze wszystkich okręgów wyborczych, w nocy z niedzieli na poniedziałek, komisja wyborcza podała, że w wyborach w Saksonii-Anhalt zwyciężyła AfD zdobywając 43,8 proc. głosów, co oznacza, że partia ta więcej niż podwoiła swój wynik sprzed pięciu lat w tym landzie, gdy osiągnęła 20,8 proc. Drugie miejsce zdobyła CDU kanclerza Niemiec Friedricha Merza. Wynik jest jednak rozczarowujący dla chadeków (17,2 proc. głosów).
W parlamencie w Magdeburgu znajdą się także: socjaldemokraci SPD (9,3 proc. głosów), Zieloni (8,9 proc.), Lewica (8,6 proc.) i BSW (5,3 proc.).
Populistyczna koalicja
„Dla niszczycieli niemieckiej gospodarki, konserwatystów i socjaldemokratów, przychodzą ciężkie dni” — skomentował sytuację na Facebooku Remigijus Žemaitaitis. Bardzo często jego partia jest porównywana do AfD. Czy faktycznie „Świt Niemna” może osiągnąć podobny sukces polityczny?
Andrzej Pukszto nie wyklucza takiej możliwości. Podkreśla jednak, że do wyborów sejmowych mamy jeszcze dwa lata i dużo może się zmienić. Zdaniem politologa konkurentami dla Žemaitaitisa mogą być Ignas Vėgėlė, Petras Gražulis, Jonas Pinskus wraz z małżonką Živilė Pinskuvienė, Mindaugas Puidokas, czy Vytautas Sinica.
— Myślę, że do wyborów będziemy mieli cztery-pięć partii. Nie możemy wykluczyć scenariusza, kiedy wymienieni politycy stworzą koalicję. Jedną lub dwie. Tutaj krajobraz końcowy jeszcze się nie wykrystalizował — ocenia Andrzej Pukszto.
Z ostatnich badań opinii publicznych, przeprowadzonych przez Baltijos tyrimai na zlecenie agencji ELTA, wynika, że siłą wiodącą pozostają konserwatyści. W przeprowadzonym w lipcu sondażu 14 proc. respondentów zadeklarowało, że zagłosowałoby na konserwatystów, gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę. W czerwcu ich poparcie było na poziomie 12,5 proc.
Na drugim miejscu znalazł się „Świt Niemna”, na który w lipcu zagłosowałoby 11,1 proc. ankietowanych (w czerwcu — 10,5 proc.). Na trzecim miejscu znaleźli się socjaldemokraci z 11 proc. respondentów (w czerwcu — 12,1 proc.). Litewski Związek Rolników i Zielonych uzyskałby poparcie 8,4 proc. wyborców (w czerwcu — 10,2 proc.), Ruch Liberałów — 7,5 proc. (w czerwcu — 6,9 proc.), a Związek Demokratów „W imię Litwy” — 5,2 proc. (w czerwcu — 6 proc.). Pozostałe partie znalazły się pod progiem wyborczym.



