„Plan (obniżenia akcyzy na olej napędowy – red.) jest kosztowny i nie wiem, czy zdecydujemy się go zrealizować, ponieważ (…) gdybyśmy obniżyli akcyzę o 10 centów, zniżka w cenie końcowej wyniosłaby 12 centów, ponieważ do tych 10 centów doliczony zostałby jeszcze VAT, (…) co miesiąc kosztowałoby to 20 milionów euro. Ile czasu będziemy stosować taki środek, tyle pomnożymy przez liczbę miesięcy: dwa miesiące — 40 milionów, trzy miesiące do końca roku — 60 milionów euro” — powiedział Mindaugas Sinkevičius.
Według szefa rządu nawet Polska, dysponująca znacznie silniejszą gospodarką, wycofuje się z podobnych rozwiązań.
Szef rządu wskazał, że bardziej realnym rozwiązaniem mogłoby być wsparcie transportu publicznego.
„Alternatywne rozwiązania, które obserwowaliśmy zarówno w Niemczech, jak i w Holandii oraz w innych krajach, skupiały się na obniżeniu cen biletów w transporcie publicznym, czy to w pociągach, czy w autobusach” – powiedział premier.
Premier zaznaczył jednak, że trudno przewidzieć, czy tańsze bilety skłoniłyby mieszkańców Litwy do rezygnacji z samochodów.
Wcześniej Mindaugas Sinkevičius deklarował, że rząd mógłby ponownie rozważyć ulgę w akcyzie, gdyby cena ropy przez dłuższy czas utrzymywała się powyżej 100 dolarów amerykańskich za baryłkę. Minister finansów Taurimas Valys wskazywał natomiast na przekroczenie tego poziomu przez co najmniej pięć dni.
Cena ropy typu Brent przekracza próg 100 dolarów amerykańskich za baryłkę już od prawie dwóch tygodni.


