Dziecko sprawnie oblicza procenty. Czy jednak potrafi sprawdzić, która promocja w sklepie naprawdę się opłaca? Zna definicję parowania. Czy wyjaśni, dlaczego pranie schnie także w chłodny dzień? Potrafi powtórzyć regułę. Czy rozpozna ją w nieznanym tekście? Właśnie tej zdolności – zastosowania wiedzy poza przećwiczonym schematem coraz bardziej potrzebujemy od szkoły.
PISA nie pyta przede wszystkim, czego uczeń nauczył się na pamięć. Sprawdza, czy 15-latek umie wykorzystać wiedzę w nieznanej sytuacji, odczytać dane, wyciągnąć wniosek, ocenić informację i uzasadnić wybór. Wyniki PISA 2025 warto więc czytać nie jako ranking nauczycieli czy szkół, lecz jako lustro pokazujące, gdzie system pomaga uczniowi stać się samodzielnym, a gdzie jeszcze prowadzimy go za rękę.
Litwa powyżej średniej, ale…
W 2025 r. Litwa uzyskała 488 pkt w naukach przyrodniczych, 470 pkt w matematyce i 464 pkt w czytaniu. To wynik powyżej średniej OECD w dwóch pierwszych dziedzinach, w czytaniu jednak różnica nie jest statystycznie istotna. Jednocześnie 20 proc. uczniów nie osiąga podstawowego poziomu w naukach przyrodniczych, 29 proc. w matematyce, a 28 proc. w czytaniu. To znaczy, że znaczna grupa piętnastolatków może mieć trudność z zadaniem wymagającym zrozumienia sensu tekstu, danych lub problemu.
Dla szkół z polskim językiem nauczania sygnał jest mocniejszy. Ministerstwo Oświaty, Nauki i Sportu na Litwie w swojej prezentacji wyników pokazuje lukę między średnimi uczniów uczących się po litewsku i po polsku. W naukach przyrodniczych to 490 wobec 441 pkt, w matematyce 472 wobec 433 pkt, a w czytaniu 466 wobec 410 pkt. Nie oznacza to, że winny jest język polski. Są to średnie grup, nie ocena każdej szkoły ani każdego dziecka, a na wynik wpływają także miejsce zamieszkania, sytuacja rodziny, dostęp do nauczycieli, materiałów i wsparcia. W całej Litwie różnica między uczniami z najwyższego i najniższego statusu społeczno-ekonomicznego wynosi w naukach przyrodniczych 63 pkt.
Pytanie powinno więc brzmieć: nie kto zawinił, lecz co możemy zrobić inaczej już od poniedziałku?
My jako nauczyciele: mniej odtwarzania, więcej myślenia
Pierwsza zmiana nie wymaga nowego programu ani dodatkowej godziny. Wymaga zmiany pytań. Po zadaniu nie pytajmy tylko: jaki jest wynik, ale także: skąd to wiesz, co w treści było najważniejsze, co by się zmieniło, gdyby zmienić jeden warunek. Uczeń ma nie tylko dojść do odpowiedzi, lecz umieć argumentować drogę do niej.
Druga zasada: czytanie jest obowiązkiem każdego przedmiotu. Na biologii dajmy krótki tekst i poprośmy o wskazanie tezy oraz dowodu. Na geografii – mapę i komentarz, które trzeba porównać. Na matematyce – zadanie, które najpierw trzeba opowiedzieć własnymi słowami. Na historii – dwa źródła przedstawiające to samo wydarzenie inaczej. Uczeń powinien ćwiczyć język przedmiotu: uzasadnij, porównaj, oszacuj zależność, przedstaw wniosek.
W szkole z polskim językiem nauczania dobrym rozwiązaniem są małe dwujęzyczne słowniczki pojęć: po polsku i litewsku, zawsze z przykładem zastosowania. Nie chodzi o mechaniczne tłumaczenie, lecz o pewność, że uczeń rozumie język polecenia i potrafi poruszać się między językiem ojczystym i państwowym.
Trzecia zasada: błąd ma być materiałem do pracy. Zamiast źle – popraw, powiedzmy: tu rozumowałeś dobrze, tu zgubiłeś warunek, spróbuj jeszcze raz. Na koniec lekcji wystarczy jedno krótkie zadanie bez oceny, by zobaczyć, kto rozumie pojęcie, a komu trzeba jutro pomóc inaczej.
Uczmy też strategii. Przed zadaniem poprośmy o trzy kroki: co wiem, czego mam się dowiedzieć, jaki sposób wybieram. Po zadaniu: czy wynik ma sens, jak mogę go sprawdzić. To prosta praktyka metapoznawcza: uczeń zaczyna kontrolować własne myślenie, zamiast czekać na podpowiedź.
My jako rodzice: nie robimy drugiej szkoły w domu
Rodzic nie musi organizować korepetycji z PISA. Możemy włączać myślenie w codzienność. W sklepie porównajmy cenę za kilogram i zapytajmy: która oferta naprawdę jest tańsza. Planując wyjazd, porównajmy koszt, czas i liczbę przesiadek. Czytając wiadomość w internecie, zapytajmy: skąd autor to wie, czy podaje źródło, co jest faktem, a co opinią.
Gdy dziecko mówi „nie wiem”, nie podawajmy od razu odpowiedzi. Zapytajmy: co już wiesz, od czego możesz zacząć, którego fragmentu nie rozumiesz? Taka rozmowa buduje samodzielność lepiej niż gotowe rozwiązanie.
Warto też przyjąć prostą zasadę dotyczącą AI: najpierw własna próba, potem pomoc narzędzia, na końcu samodzielne wyjaśnienie. Jeśli uczeń nie potrafi powiedzieć, dlaczego odpowiedź jest poprawna, technologia wykonała pracę za niego, a nie z nim.
My jako dyrekcja: jeden problem zamiast dziesięciu haseł
Najgorszą reakcją na wyniki PISA byłaby seria nowych dokumentów i ogólnych poleceń: musimy poprawić czytanie, musimy rozwijać kompetencje. Lepiej wybrać jeden konkretny problem na semestr, np. trudność z rozumieniem poleceń wieloetapowych albo uzasadnianiem odpowiedzi.
Następnie ustalmy wspólne działanie. Przez trzy miesiące każdy nauczyciel dwa razy w tygodniu stosuje krótkie zadanie wymagające uzasadnienia: poloniści i lituaniści przygotowują listę najczęstszych słów akademickich; przedmiotowcy pokazują, jak te słowa funkcjonują w ich dziedzinie. Raz w miesiącu zespół analizuje kilka anonimowych prac: gdzie uczeń przestał rozumieć zadanie, co zadziałało, co zmienić. Na początku i na końcu semestru dajmy uczniom trzy podobne, ale nie identyczne zadania i porównajmy sposób rozumowania.
Dyrekcja powinna zapewnić czas na taką współpracę. W szkołach z polskim językiem nauczania szczególnie ważna jest współpraca nauczycieli języków polskiego i litewskiego z przedmiotowcami oraz celowe rozwijanie słownictwa akademickiego w obu językach.
Sukces zaczyna się od jednego samodzielnego kroku
PISA 2025 nie daje gotowej recepty. Pokazuje jednak coś bardzo konkretnego: wiedza ma wartość wtedy, gdy uczeń umie jej użyć. Nie potrzebujemy więc szkoły, w której dzieci rozwiązują więcej takich samych zadań. Potrzebujemy szkoły i domu, które częściej pytają: dlaczego, skąd to wiesz, jak to sprawdzisz i co zrobisz, jeśli pierwszy sposób nie zadziała?
Jeśli po semestrze uczeń, który wcześniej bezradnie patrzył na nowe polecenie, potrafi je rozłożyć na części, wybrać strategię, sprawdzić wynik i wyjaśnić tok myślenia, to jest realny postęp. I właśnie od takich małych zmian zaczyna się poprawa dużych wyników.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 38 (110) 26/09-02/10/2026



