Przyszedł na świat 3 listopada 1926 r. w Kownie jako Voldemaras Adamkavičius – imię miał otrzymać na cześć ojca chrzestnego, premiera międzywojennej Litwy, Augustinasa Voldemarasa. W późniejszych latach, już w czasie emigracji, imię było zmienione na Valdas Adamkus.
W 1944 r., przed nadciągającą drugą okupacją sowiecką, wyjechał do Niemiec, a pięć lat później do USA. Tam jako inżynier budownictwa doszedł do wysokich stanowisk w federalnej Agencji Ochrony Środowiska, działał w diasporze i liberalnym środowisku „Santara-Šviesa”. Po powrocie dwukrotnie był wybrany na prezydenta Republiki Litewskiej, na lata 1998–2003 i 2004–2009.
W dniu inauguracji w lutym 1998 r. ogłosił swój cel – Litwa w UE i NATO jeszcze w czasie jego kadencji – udało się to zrealizować w 2004 r.
„To bardzo ambitne zadanie, a V. Adamkusowi udało się je zrealizować” – mówił jego ówczesny doradca Darius Kuolys. Rywal z wyborów 1998 r. Artūras Paulauskas zastrzega jednak, że była to wspólna zasługa całej ówczesnej klasy politycznej.
Pojednanie kombatantów
Valdas Adamkus był także prezydentem bardzo korzystnym dla relacji polsko-litewskich i prezydentem, który traktował Polaków na Litwie partnersko. Na łamach „Kuriera Wileńskiego” opisywaliśmy wrzesień 2004 r., gdy w Pałacu Prezydenckim, w obecności Adamkusa, weterani Armii Krajowej i Litewskiego Korpusu Lokalnego podpisali deklarację pojednania.
„Niełatwo jest wypowiedzieć słowo: przepraszam. Wyście zrobili ten krok!” – mówił wtedy prezydent. Rok później kombatanci podali sobie ręce przy miejscach pamięci w Dubinkach i Glinciszkach, również „przebaczając i prosząc o przebaczenie”. Te momenty pojednania swoją cichą opieką obejmował właśnie prezydent.
Przyjaźnił się z Lechem Kaczyńskim
Łączyła go przyjaźń z Lechem Kaczyńskim. W marcu 2006 r. obaj prezydenci odwiedzili w Mejszagole stuletniego ks. prałata Józefa Obrembskiego, o czym przypomina dziś tablica pamiątkowa. Publicysta Rimvydas Valatka zwracał uwagę, że Adamkus pośredniczył w rozmowach Kaczyńskiego z Angelą Merkel.
Dwa dni po katastrofie smoleńskiej 2010 r. Valdas Adamkus przyleciał do Warszawy oddać hołd polskiej parze prezydenckiej, a lata współpracy nazywał w rozmowie z naszym dziennikiem „złotym wiekiem” relacji. W 2020 r. odebrał Nagrodę Prometejską im. Lecha Kaczyńskiego.
Nie uciekał przy tym od trudnych tematów. W pamiętnikach „Paskutinė kadencija” (2011) przyznawał, że pisownia polskich nazwisk i zwrot ziemi na Wileńszczyźnie były latami wyciszane, lecz nigdy nie były w pełni rozwiązane. W 2009 r. z jego rąk Medale Orderu „Za Zasługi dla Litwy” odebrali m.in. Polacy, którzy w styczniu 1991 r. organizowali z Warszawy pomoc dla broniącego się Wilna – o czym przypominał na naszych łamach Piotr Hlebowicz, dziennikarz, który był w Wilnie w czasie krwawego stycznia.
Cepeliny i autorski koktajl
Nie samą wielką polityką jednak żyje prezydent. „Nigdy nie zadzierali nosa, jakby byli kimś wyjątkowym” – mówi o rodzinie Adamkusów solistka operowa Birutė Vizgirdienė. Artūras Zuokas, którego syna prezydent wraz z żoną Almą trzymał do chrztu, wspomina autorski koktajl gospodarza: whisky, wytrawne martini i oliwka. Przyjaciel z obozu dla uchodźców (w którym Valdas Adamkus przebywał w 1944 r., po ucieczce przed drugą okupacją sowiecką, przed wyjazdem do USA) Raimundas Mieželis dodaje, że obaj lubią cepeliny i czerwone wino, a dziś, ze względu na zdrowie, rozmawiają już tylko przez telefon – choć wciąż o Litwie.
W sondażu Spinter tyrimai z 2021 r. 32,1 proc. mieszkańców uznało Valdasa Adamkusa za najlepszego prezydenta po 1990 r. Wiosną jubileusz uczczono sadzeniem drzew – zaplanowano posadzenie ponad 100 tys. dębów, a w rejonie szakowskim ma powstać gaj poświęcony prezydentowi.
Zostaje życzyć — Pani Prezydencie, 200 lat!





