Telefon pod zakazem? Najpierw wysłuchajmy nastolatków

O telefonach i internecie pisałam na łamach naszego magazynu już nieraz. Warto jednak wracać do tego tematu, ponieważ do 1 września 2026 r. każda szkoła ogólnokształcąca i placówka wychowania przedszkolnego na Litwie będzie musiała przygotować własne zasady korzystania z telefonów i innych urządzeń mobilnych.

Czytaj również...

Litewski Sejm znowelizował Ustawę o oświacie, ale nie wprowadził jednego zakazu dla wszystkich placówek. Regulaminy mają uwzględniać zalecenia resortów oświaty i zdrowia oraz propozycje rady szkoły.

Ograniczenia mogą obejmować lekcje, przerwy, zajęcia pozalekcyjne i działania poza szkołą. Zaleca się też, aby nauczyciele nie używali podczas zajęć prywatnych telefonów w celach niezwiązanych z pracą. Wyjątki dotyczą celów edukacyjnych, zdrowia i szczególnych sytuacji. Szkoła ma też określić, jak uczeń może szybko skontaktować się z rodzicami lub służbami ratunkowymi.

Nie będzie więc jednego modelu dla całego kraju. W jednej szkole telefony mogą pozostawać w plecakach, w innej trafiać do schowków, a zasady mogą zależeć od wieku uczniów. Tym ważniejsze jest, czy młodzi zostaną potraktowani wyłącznie jako adresaci ograniczeń, czy również jako uczestnicy rozmowy. Co o takich rozwiązaniach myślą sami nastolatkowie?

Internet nie jest dla nich dodatkiem

My, dorośli, często patrzymy na telefon jak na narzędzie, które można po prostu odłożyć. Nastolatki dorastały jednak w świecie, w którym komunikacja, nauka, rozrywka, twórczość i relacje przenikają się między przestrzenią online i offline.

Ewa ze szkoły w rejonie wileńskim, lat 14, zauważa, że dorośli postrzegają internet głównie jako urządzenie lub miejsce rozrywki. Dla niej i jej rówieśników jest częścią życia – przestrzenią rozwijania zainteresowań, budowania więzi i szukania własnej tożsamości. Gdy nie wiedziała jeszcze, kim chce być, właśnie w sieci szukała inspiracji.

16-letnia Gabriela ze szkoły w rejonie wileńskim mówi, że jej pokolenie wychowało się w internecie, a pokolenie rodziców – nie. Sieć bywa dla młodych „drugą ręką”, częścią osobowości, a czasem ucieczką od trudnej rzeczywistości. Nastolatki dostrzegają presję porównywania się, nadmiar informacji, mowę nienawiści i mechanizmy utrudniające odłożenie telefonu. Chcą jednak, abyśmy widzieli nie tylko ekran, lecz także to, co się za nim dzieje.

Zakaz bez rozmowy rodzi opór

Młodzi wyraźnie odróżniają troskę od kontroli. Gdy jako rodzice lub nauczyciele zaczynamy rozmowę od zdań: „telefon ci szkodzi”, „jesteś uzależniony” albo „od jutra koniec internetu”, nastolatek zwykle się zamyka. Nie zawsze dlatego, że odrzuca zasady, lecz dlatego że czuje się potraktowany jak problem, a nie partner.

Gabriela podkreśla, że dorosły nadal może być autorytetem, ale nie wtedy, gdy wchodzi w rozmowę z pozycji: „ja wiem, ty nie”. Młodzi oczekują partnerstwa i gotowości do przyznania: „Nie jestem tu ekspertem, możesz mi coś pokazać”. W świecie cyfrowym nieraz to dzieci uczą nas internetowych zwyczajów.

To ważna wskazówka również dla nas, nauczycieli. Ograniczenia mogą uporządkować szkolną codzienność, lecz sam zakaz nie nauczy samoregulacji. Potrzebujemy jasnych reguł, wyjaśnienia ich celu i rozmowy o tym, kiedy technologia pomaga, kiedy przeszkadza, a kiedy staje się zagrożeniem.

W wypowiedziach młodych rozmówczyń powraca potrzeba bezpiecznej rozmowy. Ewa przyznaje, że niełatwo mówi o swoich problemach. Otwiera się dopiero wtedy, gdy czuje szczere zainteresowanie, spokój i brak oceny. Czasami nie potrzebuje rozwiązania – chce po prostu się wygadać.

To dla nas, rodziców, ważna lekcja. Kiedy dziecko mówi o konflikcie, presji lub przykrym wydarzeniu w sieci, odruchowo próbujemy naprawić sytuację. Pierwszym krokiem powinno być jednak wysłuchanie. Zamiast pytać mechanicznie: „Jak było w szkole?”, możemy zapytać: „Co było dziś trudne?”, „Co ostatnio najbardziej zajmuje cię w internecie?” albo „Chcesz, żebym tylko posłuchała, czy razem poszukamy rozwiązania?”.

Młodzi podkreślają, że poważne traktowanie ich głosu buduje sprawczość. Gabriela wspomina wystąpienie podczas konferencji o cyfryzacji. Była najmłodsza, zestresowana i obawiała się wyśmiania. Kiedy po jej wypowiedzi rozległy się brawa, poczuła, że jej zdanie może coś wnieść. Dziecko uczy się mówić odpowiedzialnie, gdy doświadcza, że jest naprawdę słuchane.

Co zamiast prostego „odłóż telefon”?

Ograniczenie dostępu do telefonu bez stworzenia alternatywy może pozostawić pustkę. Nastolatki potrzebują miejsc, w których można po prostu być razem: spotkać się, porozmawiać i odpocząć bez kupowania czegokolwiek czy uczestniczenia w zorganizowanych zajęciach. Gabriela mówi o przestrzeniach poza domem i szkołą, gdzie można spędzać czas bez telefonu.

Ewa zauważa, że młodzi potrzebują siebie nawzajem, ale także poczucia stabilności. Świat zmienia się tak szybko, że wybór szkoły, studiów czy przyszłego zawodu bywa źródłem lęku. Telefon może nie być przyczyną trudności, lecz sposobem ucieczki od niepewności, samotności lub przeciążenia.

Dlatego my, jako rodzice i nauczyciele, nie możemy ograniczyć się do odbierania urządzeń. Potrzebne są relacje, ruch, sen, wspólne posiłki, hobby, miejsca spotkań i czas, w którym jesteśmy naprawdę dostępni. Gdy telefon staje się głównym sposobem regulowania emocji, warto zapytać nie tylko: „Ile czasu dziecko spędza online?”, lecz także: „Czego tam szuka i czego brakuje mu poza siecią?”.

Telefon można odebrać w kilka sekund. Zaufanie buduje się znacznie dłużej. Dlatego przed 1 września warto zapytać młodych: „Jak możemy wspólnie sprawić, aby szkoła była miejscem mniej zależnym od telefonu, ale bardziej otwartym na rozmowę, relacje i wasz głos?”.


Zasady, które mają szansę działać

• Rozmawiajmy o konkretnych zachowaniach, zamiast przyklejać etykietę „uzależniony”. Wyjaśniajmy cel ograniczeń i włączajmy uczniów w ustalanie zasad.
• Sami przestrzegajmy tego, czego wymagamy – trudno przekonać dziecko do odłożenia telefonu przy stole, gdy stale sprawdzamy wiadomości.
• Rozróżniajmy naukę, twórczość i kontakt z bliskimi od przeglądania kolejnych treści bez konkretnego celu. Reagujmy stanowczo, gdy pojawiają się sygnały alarmowe: brak snu, wycofanie, spadek nastroju, utrata zainteresowań, cyberprzemoc lub niemożność przerwania korzystania z urządzenia mimo szkód.
• Najważniejsza rekomendacja płynąca z głosów nastolatków, jest prosta: nie podejmujmy decyzji o ich cyfrowym świecie całkowicie bez nich. My mamy doświadczenie i obowiązek chronić. Oni mają bezpośrednią wiedzę o świecie, w którym dorastają. Dopiero połączenie obu perspektyw pozwoli stworzyć zasady, które nie pozostaną zakazem na papierze.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 27 (77) 11-17/07/2026

Afisze

Więcej od autora