Jak pomóc nastolatkowi wrócić do szkoły i nie robić wszystkiego za niego?

Pod koniec wakacji w wielu domach zaczyna się to samo, najczęściej od presji: może już zaczniesz wcześniej chodzić spać, sprawdź, czy masz wszystko do szkoły, odłóż telefon, przypomnij sobie matematykę. Jako rodzice czujemy, że trzeba działać.

Czytaj również...

Nastolatek często uważa, że nie trzeba robić absolutnie nic. I właśnie tutaj łatwo rozpocząć nowy rok szkolny od konfliktu. Powrót do szkoły rzeczywiście wymaga przygotowania. Po kilku tygodniach swobody trzeba ponownie przyzwyczaić się do wcześniejszego wstawania, lekcji, terminów, obowiązków i ocen. Ale jest jeszcze jedno zadanie, o którym czasem zapominamy: nastolatek ma stopniowo nauczyć się radzić sobie z tym wszystkim bez nas.

Nie naprawiajmy nastolatka

Rodzicom łatwo ulec pokusie przeprowadzenia pod koniec wakacji wielkiej operacji „powrót do normalności”. Od jutra pobudka o siódmej, telefon odkładamy o dwudziestej drugiej, powtarzamy matematykę, kompletujemy zeszyty.

Tymczasem organizm nastolatka nie działa jak komputer, który można jednego wieczoru przełączyć z trybu wakacyjnego na szkolny. Lepiej zacząć spokojniej. Na kilka lub kilkanaście dni przed rozpoczęciem nauki można stopniowo przesuwać godzinę snu i pobudki, wrócić do regularniejszych posiłków, sprawdzić plan zajęć i wspólnie ustalić, jak będą wyglądały szkolne poranki.

Słowo „wspólnie” jest tu szczególnie ważne. Jeżeli chcemy wychować człowieka odpowiedzialnego, nie możemy przez całe dorastanie organizować mu życia, a następnie w dniu 18. urodzin oznajmić: teraz radź sobie sam. Samodzielności trzeba się nauczyć.

Granice są potrzebne

Nastolatek nadal potrzebuje granic. Powinien wiedzieć, jakie zasady obowiązują w domu, jakie ma obowiązki i jakie są konsekwencje ich niewykonania. Problem zaczyna się wtedy, gdy granice zamieniają się w stały nadzór.

Sprawdzamy dziennik elektroniczny kilka razy dziennie, przypominamy o każdym sprawdzianie, kontrolujemy prace domowe, pilnujemy stroju na WF, książek i godziny wyjścia. To skuteczny sposób, żeby dziecko o niczym nie zapominało. I równie skuteczny, żeby nie nauczyło się pamiętać.

W dorastaniu musi się pojawić przestrzeń na drobne błędy. Zapomniany zeszyt, źle zaplanowana nauka czy słabsza ocena nie zawsze są katastrofą, przed którą trzeba dziecko ochronić. Czasami są ceną nauki odpowiedzialności.

Jeżeli nastolatek zapomniał stroju na WF, niekoniecznie trzeba natychmiast jechać z nim do szkoły. Jeżeli zaczął przygotowywać prezentację wieczorem dzień przed terminem, nie zawsze powinniśmy siedzieć z nim do północy. Możemy pomóc, ale nie musimy przejmować zadania.

Początek roku szkolnego jest dobrym momentem na prostą rozmowę: za co odpowiadasz ty, a za co odpowiadamy my? Nastolatek może sam pilnować planu lekcji, terminów sprawdzianów, przygotowania plecaka czy stroju sportowego. Rodzice odpowiadają za stworzenie warunków do nauki, bezpieczeństwo, rozsądne zasady korzystania z urządzeń, zainteresowanie tym, co dzieje się w życiu dziecka, oraz pomoc wtedy, kiedy naprawdę jest potrzebna.

Warto też ustalić kilka zasad zamiast kilkunastu zakazów. Kiedy jest czas na naukę? Co robimy z telefonem podczas odrabiania lekcji? O której mniej więcej kończy się dzień?

Reguły, których sens nastolatek rozumie i na które miał choć częściowy wpływ, mają większą szansę działać niż regulamin ogłoszony ostatniego wieczoru wakacji.

Nie każda gorsza ocena wymaga interwencji

Powrót do szkoły oznacza także powrót ocen. A wraz z nimi wraca rodzicielska pokusa pytań, typu: „dlaczego tylko siedem, a ile dostała Natalia, przecież to było proste”.

Warto uważać szczególnie w pierwszych tygodniach. Po wakacjach nie każdy uczeń natychmiast odzyskuje tempo pracy. Nowi nauczyciele, nowe przedmioty czy większe wymagania mogą sprawić, że początek roku będzie nierówny.

Jedna słaba ocena nie oznacza problemu. Kilka również nie musi oznaczać katastrofy. Znacznie ważniejsze jest pytanie ze strony nastolatka: Co zrobię teraz? Może trzeba inaczej zaplanować naukę, poprosić o pomoc, poprawić ocenę albo po prostu następnym razem lepiej się przygotować.

To właśnie jest odpowiedzialność. Nie – brak błędów, lecz umiejętność reagowania na ich skutki. Wraz ze szkołą prawdopodobnie wróci spór o ekran. Łatwo powiedzieć: od września koniec z telefonem. Trudniej ustalić zasady, które da się stosować przez cały rok.

Telefon może przeszkadzać w nauce i zasypianiu, szczególnie gdy powiadomienia nieustannie odrywają uwagę. Ale dla nastolatka jest także narzędziem komunikacji, częścią życia towarzyskiego i źródłem informacji.

Zamiast więc prowadzić wojnę z urządzeniem, lepiej ustalić sytuacje, w których świadomie je odkładamy: podczas nauki wymagającej skupienia, wspólnego posiłku czy przed snem.

Jest jednak jeden warunek. Jeżeli wymagamy od nastolatka, żeby przy kolacji nie patrzył w ekran, sami również odłóżmy telefon. Nastolatki bardzo szybko zauważają dorosłą hipokryzję.

Uważajmy nie tylko na oceny

Najważniejsze sygnały ostrzegawcze na początku roku szkolnego nie zawsze znajdziemy w dzienniku elektronicznym.

Warto zwracać uwagę na wyraźną i utrzymującą się zmianę zachowania: problemy ze snem, silną niechęć do szkoły, częste bóle brzucha lub głowy związane z wyjściem na lekcje, nagłe wycofanie z kontaktów z rówieśnikami, rezygnację z zainteresowań czy długotrwałe obniżenie nastroju.

Wtedy nie wystarczy powiedzieć: musisz się bardziej postarać. Najpierw trzeba dowiedzieć się, co się dzieje. I niekoniecznie zaczynać od przesłuchania. Czasem lepsze będzie zwyczajne: „Widzę, że ostatnio szkoła dużo cię kosztuje. Chcesz mi powiedzieć, co się dzieje?”.

Jako rodzice czasem boimy się odpuścić kontrolę, ponieważ utożsamiamy ją z troską. Tymczasem można być blisko, nie stojąc nad nastolatkiem. Można powiedzieć: „Jeżeli będziesz potrzebował pomocy, jestem”, zamiast natychmiast rozwiązywać problem. Dorastanie polega przecież na stopniowym przesuwaniu granicy odpowiedzialności.

Naszym zadaniem nie jest przeżycie za nastolatka kolejnego roku szkolnego. Nie jesteśmy jego sekretarzem, budzikiem, korepetytorem ani systemem powiadomień. Mamy być dorosłym, do którego można wrócić, kiedy coś się nie uda.

Być może najlepszym przygotowaniem nastolatka do nowego roku szkolnego nie jest więc idealnie skompletowany plecak ani szczegółowy plan nauki. Jest nim świadomość dwóch rzeczy: to są moje obowiązki oraz jeżeli naprawdę będę potrzebował pomocy, nie zostanę z problemem sam.

Pomiędzy tymi dwoma zdaniami znajduje się coś, czego młody człowiek będzie potrzebował znacznie dłużej niż szkolnych ocen: samodzielność.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 32 (92) 15-21/08/2026

Afisze

Więcej od autora