Krzyże Ratowania Ginących wręczył prezydent Litwy Gitanas Nausėda. Uroczystość była związana z obchodzonym na Litwie Dniem Pamięci o Ludobójstwie Żydów Litewskich, ustanowionym dla upamiętnienia ofiar Holocaustu oraz likwidacji wileńskiego getta 23 września 1943 r.
Wśród odznaczonych znaleźli się również przedstawiciele polskich rodzin. – Wśród 36 osób odznaczonych pośmiertnie Krzyżami Ratowania Ginących byli także Polacy. Odebrać odznaczenia z rąk prezydenta przybyli przedstawiciele polskich rodzin, których krewni z narażeniem własnego życia oraz życia swoich bliskich ratowali Żydów podczas drugiej wojny światowej – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Danutė Selčinskaja, pracownica Żydowskiego Muzeum Gaona Wileńskiego.
Żydowskie Muzeum Gaona Wileńskiego udostępniło redakcji „Kuriera Wileńskiego” materiały o rodzinach Karpowiczów i Kamińskich, które w czasie Zagłady zdecydowały się pomagać prześladowanym, ryzykując własne życie.
Pomoc Wicherta i Karpowiczów dla żydowskich rodzin
Kiedy mieszkańcy Jewia (lit. Vievis) Wolf i Rachela Godrow we wrześniu 1941 r. dowiedzieli się od litewskiego policjanta, że wszyscy Żydzi w najbliższym czasie zostaną deportowani z miasteczka, natychmiast uciekli do położonego w pobliżu majątku Stanisława Wicherta, dobrze im znanego polskiego inżyniera.
Nie zważając na niebezpieczeństwo, Stanisław Wichert ukrył ich w swoim majątku, zapewniał żywność, opał oraz troszczył się o wszystkie ich potrzeby. Odmawiając przyjęcia jakiegokolwiek wynagrodzenia, ukrywał Godrowów przez osiem miesięcy, do maja 1942 r., kiedy dowiedział się, że do majątku zamierzają przyjechać dwaj jego kuzyni, wrogo nastawieni do Żydów.
Wichert porozumiał się ze swoim znajomym rolnikiem, Ignacym Karpowiczem, który wraz z żoną Zofią i sześciorgiem dzieci mieszkał 12 km dalej, we wsi Zabarija (rejon wileński), aby przyjęli Wolfa i Rachelę Godrowów i ukryli ich w swoim domu.
Mimo że sytuacja materialna rodziny Karpowiczów była trudna, serdecznie przyjęli Godrowów. Ignacy Karpowicz przygotował również kryjówkę dla siebie, w pobliżu domu, ponieważ zdawał sobie sprawę z grożącego niebezpieczeństwa.
Rodzina Karpowiczów dzieliła się z ukrywającymi się skromnymi zapasami żywności, a dzieciom nakazano zachować w tajemnicy obecność przebywających w domu Żydów oraz uważać na obcych zbliżających się do ich domu. Tymczasem Stanisław Wichert nadal pomagał Karpowiczom, dostarczając im żywność oraz inne niezbędne artykuły.
Pewnego dnia, gdy Rachelę bardzo rozbolał ząb, Ignacy Karpowicz odprowadził ją wraz z mężem do dentysty, do niewielkiego obozu pracy przymusowej w pobliżu Wilna, strzeżonego przez żydowskich policjantów. Ku powszechnemu zdumieniu Godrowowie spotkali tam swoich krewnych – Chaję i Katriela Szapiro. Poruszony spotkaniem bliskich Ignacy Karpowicz bez wahania zaproponował również Szapirom schronienie, nie żądając w zamian żadnego wynagrodzenia. W nocy Chaja i Katriel Szapiro opuścili obóz i zamieszkali u Karpowiczów, gdzie pozostali do lipca 1944 r., kiedy tereny te zostały wyzwolone przez Armię Czerwoną spod okupacji niemieckiej.

Ze wspomnień wnuczki
Wnuczka Karpowiczów Danuta Jančiauskienė tak wspomina historię swoich dziadków (publikujemy obszerny fragment): „O ile pamiętam z opowieści mojego ojca Aleksandra i ciotki Stanisławy, dziadkowie byli niezamożnymi rolnikami. Uprawiali warzywa i zajmowali się niewielkim gospodarstwem. Z tego się utrzymywali. Dziadek bardzo lubił słuchać radia i zawsze marzył o kupnie lepszego odbiornika. W ciepłych porach roku, wiosną i latem, Żydzi ukrywali się w bunkrze wykopanym w pobliżu domu, natomiast jesienią i zimą mieszkali w kryjówce urządzonej w domu, za ścianą jednego z pokoi. Chociaż dziadkowie sami żyli w niewielkim dostatku, byli ludźmi dobrego serca i bardzo starali się, aby ludziom, których ukrywali nie brakowało jedzenia. Bardzo się o nich troszczyli. W nocy, kiedy było bezpiecznie, wypuszczali ich z bunkra, aby mogli spacerować po pobliskim lesie. Dzieci z rodziny Karpowiczów nikomu nie mówiły, że w domu ukrywają Żydów, mimo że wiele osób o nich wypytywało. Pewnego razu w domu dziadków pojawili się policjanci, najwyraźniej po otrzymaniu skądś informacji o ukrywanych Żydach, ale wszystko zakończyło się szczęśliwie.
Po wojnie dziadkowie przenieśli się ze wsi Zabarija do położonej po drugiej stronie rzeki Wilii wsi Grabiały (lit. Grabijolai), znajdującej się na terenie rejonu wileńskiego, i mieszkali tam do końca swoich dni. Do dziś zachowały się jedynie fragmenty domu.
Jako pierwsza zmarła babcia. Kiedy Żydzi dowiedzieli się o jej śmierci, przyjechali na pogrzeb i nieśli jej trumnę na rękach aż na cmentarz.
Medal Sprawiedliwy wśród Narodów Świata przywieźli i wręczyli dziadkowi sami uratowani Żydzi. Stało się to jeszcze przed odzyskaniem przez Litwę niepodległości, gdy Litwa była częścią Związku Sowieckiego.
Do dziś medal przechodzi z rąk do rąk wśród członków rodziny Karpowiczów. Każdy z nas chce w ten sposób dotknąć tej historii i jesteśmy bardzo dumni z naszych dziadków”.

Sprawiedliwi wśród Narodów Świata
Po wojnie rodziny Godrowów i Szapiro wyemigrowały do Izraela.
17 stycznia 1990 r. Instytut Yad Vashem uznał Stanisława Wicherta oraz Ignacego i Zofię Karpowiczów za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Decyzją Instytutu Pamięci Yad Vashem ich nazwiska znajdują się na liście polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.
W 2026 r. Ignacy i Zofia Karpowiczowie, którzy w czasie okupacji hitlerowskiej pomagali w ratowaniu Wolfa i Racheli Godrowów oraz Chai i Katriela Szapiro, zostali odznaczeni Krzyżem za Ratowanie Ginących.
Ocalenie Goldy Kaplan
Adam (ur. 1864) i Wanda Kamińscy (Rożycka-Kamińska, ur. 1883) wraz ze swoimi dorosłymi synami: Kazimierzem (ur. 1908), Antonim (ur. 1909), Władysławem (ur. 1918), Janem (ur. 1922) oraz najmłodszym Czesławem (ur. 1927), w czasie wojny mieszkali w rejonie janowskim w samotnie położonym gospodarstwie Ustronie, niedaleko wsi Bukonys. Córki Antonina i Janina były już zamężne i mieszkały osobno.
W czasie wojny rodzina Kamińskich uratowała od śmierci Goldę Kaplan, urodzoną w 1909 r. we wsi Galinava w rejonie kiejdańskim.
Ze wspomnień Wali Saulienė, córki Antoniego Kamińskiego: „Kiedy i w jakich okolicznościach Golda Kaplan pojawiła się w gospodarstwie moich dziadków, nie możemy odpowiedzieć, ponieważ nie ma już żyjących świadków. Wiadomo tylko, że ukrywała się tam przez cały okres okupacji niemieckiej. Ukrywała się w stodole, w sianie, w niszy przy piecu; zdarzało się również, że Golda musiała uciekać do lasu, aby się schronić. Kiedy było bezpiecznie, Golda pomagała dziadkom w gospodarstwie. O ile nam wiadomo, przed wojną nie założyła własnej rodziny. Po wojnie również nie wyszła za mąż. Wiadomo jest, że miała siostrę, która miała syna i córkę”.
Po zakończeniu wojny okazało się, że siostra Goldy, Berta Laferienė (Kaplan), oraz jej córka Chana Laferytė zostały zamordowane w IX Forcie. Bracia Goldy i Berty Kaplan, którzy przed wojną mieszkali w Janowie, również nie przeżyli Holokaustu. Z bliskich krewnych Goldy przy życiu pozostali jedynie jej siostrzeniec Girsz Laferis oraz żona jej brata, Sara Kaplan.
Po wojnie Golda Kaplan przez długi czas mieszkała w gospodarstwie Kamińskich. Jej siostrzeniec Girsz, który w czasach sowieckich pracował jako dyrektor generalny fabryki dziewiarskiej im. Adeli Šiaučiūnaitė, proponował Goldzie, aby przeprowadziła się bliżej niego, do Kowna, jednak odmówiła, tłumacząc, że chce pozostać w Bukonys, w pobliżu ludzi, którzy ją uratowali.
„Około 1965–1966 r., kiedy mój ojciec Antoni Kamiński wraz z rodziną przeprowadził się z rodzinnych stron mojej mamy w rejonie Wiłkomierza do rodzinnego gospodarstwa w Ustroniu, Golda Kaplan zamieszkała w Bukonys, w domu stojącym naprzeciwko bramy kościelnej (obecnie znajduje się tam prywatny sklep spożywczy). Sama wielokrotnie odwiedzałam ją w tym domu i rozmawiałam z nią. Była niskiego wzrostu, miała bardzo pochylone plecy i garb. Miała szare oczy. W naszej rodzinie nazywaliśmy ją Goldunią” – wspomina Wala Saulienė.
Golda Kaplan mieszkała w Bukonys aż do swojej śmierci w 1987 r. Dzięki staraniom Girsza Laferisa Golda oraz żona jej brata, Sara Kaplan, zostały pochowane na żydowskim cmentarzu w Aleksocie w Kownie (ul. H. i O. Minkowskių).
Girsz Laferis (Cwi Girsh Lafer), wraz ze swoją rodziną – żoną Liubą, córkami Beatrisą i Mirą w 1990 r. wyemigrował do Izraela.
Obecnie mieszkająca w Izraelu córka Girsza Beatrisa oraz jej syn Daniel Amduras, mieszkający w Kownie, odwiedzali swoją ciotkę Goldę, kiedy mieszkała w Bukonys. Pamiętają jej opowieści o ukrywaniu się u rodziny Kamińskich.
Girsz Laferis (Cwi Girsh Lafer) wydał w 2010 r. książkę w języku rosyjskim i hebrajskim pod tytułem „Walka o życie”. Zmarł w Izraelu w 2018 r.

Represje sowieckiego reżimu
Podobnie jak wielu zamożnych litewskich rolników, rodzina Kamińskich ucierpiała po wojnie wskutek represji sowieckiego reżimu. Część członków rodziny została deportowana w głąb Związku Sowieckiego.
Adam Kamiński, głowa rodziny, zmarł w Ustroniu w 1946 r. Jego żona Wanda Kamińska wraz z synem Władysławem została 2 października 1951 r. zesłana do obwodu tomskiego. Po amnestii, 8 października 1956 r., Wanda Kamińska z synem Władysławem wyjechała do Polski i osiedliła się w miejscowości Kowary, gdzie oboje mieszkali aż do śmierci.
Podczas deportacji Kamińskich przebywający wówczas w domu syn Jan zdołał uciec. Jednak później również on nie uniknął zesłania – w 1952 r. został deportowany do obwodu tomskiego. Na Litwę powrócił w 1958 r., wraz z żoną, również zesłaną Litwinką, oraz dziećmi. Zamieszkali w Janowie.
Najmłodszy syn Kamińskich, Czesław, obawiając się deportacji, w 1949 r. przeniósł się do Kłajpedy. Później wraz z rodziną mieszkał w Andrzejewo ( lit. Endriejavas) i Retowie (Rietavas).
W 2026 r. Wanda Kamińska, Adam Kamiński oraz ich synowie Antoni i Kazimierz zostali pośmiertnie uhonorowani Krzyżami Ratowania Ginących.

Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 40 (116) 10-16/10/2026








