— Bezpieczeństwo Litwy jest dziś absolutnym priorytetem. Żyjemy w sąsiedztwie agresywnego państwa, dlatego inwestycje w obronność nie są kwestią wyboru. Zobowiązaliśmy się przeznaczać na obronność 5 proc. PKB i musimy dotrzymać tego zobowiązania. Nie oznacza to jednak, że sytuacja bezpieczeństwa automatycznie uzasadnia każdy poziom deficytu budżetowego — mówi Virginijus Sinkevičius w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.
Europoseł podkreśla, że trzeba wyraźnie rozróżnić, jaka część wzrostu deficytu wynika z niezbędnych inwestycji w obronność, a jaka z pozostałych wydatków państwa. Unia Europejska przewidziała dodatkową elastyczność fiskalną w finansowaniu obronności, ale nie jest ona nieograniczona i nie zwalnia rządu z odpowiedzialności za stabilność finansów publicznych.
Wydatki pod lupą KE
Sinkevičius zwraca uwagę, że przed zaakceptowaniem tak wysokiego deficytu rząd powinien przedstawić konkretne wyliczenia i uzasadnienie planowanych wydatków. Jak podkreśla, Ministerstwo Finansów nadal nie wyjaśniło, jaka część deficytu ma związek z finansowaniem obronności, a jaka wynika z innych zobowiązań. Brakuje również jasnych informacji, na jakiej podstawie ustalono jego wysokość i w jaki sposób rząd zamierza utrzymać stabilność finansów publicznych w kolejnych latach.
Przekroczenie progu 3 proc. PKB oznaczałoby, że Komisja Europejska przyjrzy się przyczynom deficytu i oceni, czy Litwa wywiązuje się ze swoich zobowiązań fiskalnych. Większa elastyczność przewidziana dla wydatków obronnych nie obejmuje automatycznie wszystkich dodatkowych kosztów państwa. Jeśli wzrost deficytu wynikałby również z innych wydatków, których rząd nie potrafiłby odpowiednio uzasadnić, ryzyko wszczęcia procedury nadmiernego deficytu stałoby się realne.
— Nie oznacza to, że Litwa od razu zostałaby ukarana grzywną. W pierwszej kolejności oceniono by sytuację finansową państwa, wydano zalecenia, a rząd mógłby zostać zobowiązany do skorygowania wzrostu wydatków i przedstawienia jasnego planu powrotu do dyscypliny fiskalnej. Musimy jednak mówić nie tylko o reakcji KE. Równie ważne jest to, jak finanse Litwy będą oceniać inwestorzy i agencje ratingowe. Jeżeli państwo będzie stale zwiększać zadłużenie, ale nie będzie potrafiło wyjaśnić, w jaki sposób zamierza nim zarządzać, może to osłabić zaufanie do jego finansów. Musimy rozumieć, że pożyczone pieniądze nie są darmowe. Im więcej będziemy płacić odsetek, tym mniej środków pozostanie na szkoły, szpitale, infrastrukturę i inne usługi ważne dla mieszkańców — podkreśla Sinkevičius.
Większy dług, droższe pożyczki
Wzrost ryzyka kredytowego może doprowadzić do obniżenia ratingu Litwy, a w konsekwencji do podrożenia pożyczek. Sinkevičius zastrzega jednak, że samo przekroczenie progu deficytu na poziomie 3 proc. PKB nie oznacza automatycznej obniżki oceny wiarygodności kredytowej. Agencje ratingowe biorą pod uwagę ogólną sytuację finansową państwa, tempo wzrostu zadłużenia, perspektywy gospodarcze oraz sposób zarządzania finansami publicznymi.
Dlatego kluczowe znaczenie ma przejrzystość planów rządu. Konieczne jest wyraźne rozróżnienie wydatków niezbędnych, tymczasowych oraz tych, które staną się stałym obciążeniem budżetu. Równie ważne jest wskazanie źródeł ich finansowania i przedstawienie prognoz dochodów państwa na kolejne lata.
— Nie możemy postępować tak, jakbyśmy każdego roku mogli pożyczać coraz więcej, a pytanie, kto i kiedy spłaci ten dług, pozostawić przyszłym pokoleniom. Jest to szczególnie ważne teraz, gdy koszty obsługi zadłużenia państwa stają się coraz większym obciążeniem dla budżetu. Właśnie dlatego Ministerstwo Finansów musi przedstawić jasne prognozy finansowe na najbliższe lata oraz plan zarządzania deficytem i wzrostem długu publicznego. Jak dotąd nie otrzymaliśmy jednoznacznych odpowiedzi na te pytania — mówi europoseł.
Jak zaznacza, naruszenie unijnych zasad dyscypliny fiskalnej wiązałoby się z koniecznością wyjaśnienia sytuacji finansowej państwa. KE mogłaby zażądać dodatkowych wyjaśnień, prognoz średnioterminowych i konkretnych zobowiązań dotyczących budżetów na kolejne lata. Ministerstwo Finansów i tak musiałoby przygotować odpowiedzi. Pozostaje więc pytanie, czy rząd zrobi to z wyprzedzeniem, czy dopiero w reakcji na żądania KE.
Brak odpowiedniego przygotowania mógłby mieć konsekwencje wykraczające poza budżet na 2027 r. Komisja Europejska mogłaby dokładniej analizować decyzje rządu, a rynki finansowe ostrożniej oceniać Litwę. To istotne, ponieważ kraj przez lata był postrzegany jako państwo odpowiedzialnie gospodarujące środkami publicznymi. Utrzymanie tego zaufania ma kluczowe znaczenie.

Wydatki a inwestycje
Europoseł zwraca również uwagę na konieczność rozróżnienia zwykłego wzrostu wydatków od inwestycji przynoszących długoterminowe korzyści. Samo przeznaczenie dodatkowych pieniędzy nie oznacza bowiem, że są one inwestowane w przyszłość kraju.
— Inwestycje w edukację, ochronę zdrowia, bezpieczeństwo energetyczne, innowacje czy infrastrukturę regionalną mogą przynieść konkretne korzyści gospodarcze i społeczne. Lepsza edukacja oznacza lepiej wykwalifikowanych pracowników, sprawniejsza ochrona zdrowia pomaga ludziom dłużej pozostawać aktywnymi zawodowo, a rozwinięta infrastruktura stwarza warunki do powstawania i rozwoju firm w regionach. Samo wskazanie takich priorytetów jednak nie wystarczy. Jeżeli twierdzimy, że dodatkowo pożyczamy pieniądze na inwestycje, musimy jasno przedstawić, jakie projekty zostaną zrealizowane, ile będą kosztować i jakie korzyści przyniosą państwu. Jak dotąd nie widziałem takich konkretnych argumentów poza finansowaniem obronności — zaznacza Sinkevičius.
Jego zdaniem Ministerstwo Finansów powinno wskazać konkretne inwestycje uzasadniające wyższy deficyt, określić ich przewidywane korzyści gospodarcze i społeczne oraz wyjaśnić, jak wpłyną na długoterminowy wzrost Litwy. Te odpowiedzi powinny paść jeszcze przed podjęciem decyzji budżetowych.
Sysas: większy deficyt oznacza kolejne pożyczki
Na konsekwencje planowanego wzrostu deficytu zwraca uwagę również Algirdas Sysas. W rozmowie z „Kurierem Wileńskim” podkreśla, że większy deficyt oznacza dla Litwy konieczność zaciągania kolejnych pożyczek, ponieważ dochody państwa nie wystarczają na pokrycie planowanych wydatków.
— Nie jest to najkorzystniejsza sytuacja dla Litwy. Na razie są to dane wstępne, ponieważ ostateczny projekt budżetu nie został jeszcze przedstawiony. Niezależnie od tego większy deficyt oznacza, że w przyszłości będziemy musieli więcej pożyczać, ponieważ nie mamy wystarczających, stabilnych dochodów, aby pokryć te wydatki — zaznacza polityk.
Jednym z możliwych następstw wzrostu zadłużenia może być obniżenie ratingu kredytowego Litwy. To z kolei oznaczałoby droższe pożyczki i wyższe koszty obsługi długu.
— Mamy już stosunkowo duże zadłużenie, a jeśli nasz rating kredytowy zostanie obniżony, pożyczanie pieniędzy stanie się droższe. Zamiast przeznaczać środki na działania służące mieszkańcom Litwy, będziemy musieli płacić bankom za udzielone kredyty — wskazuje Algirdas Sysas.



