Co w chrześcijańskiej eschatologii jest najważniejsze?

O najczęstszych błędach liturgicznych, zatracaniu sacrum i o tym, czego my jako wierzący nie powinniśmy dać sobie odebrać w przeżywaniu chrześcijańskiego pogrzebu, w przededniu uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego rozmawiamy z salezjaninem, ks. Michałem Cebulskim SDB.

Czytaj również...

Krystyna Juckiewicz: Dlaczego Kościół musiał zerwać z dawnym, mrocznym wizerunkiem pogrzebu? Co było głównym motywem reformy po Soborze Watykańskim II?

Ks. Michał Cebulski: Kościół w rozwoju swojej nauki i rozumienia tego, co Bóg do nas mówi również dzisiaj, odświeżył swoje patrzenie na moment śmierci, akcentując to, że Bóg nas wszystkich zaprasza do życia wiecznego. Z tego względu sam pogrzeb również został odnowiony tak, żeby akcentował naszą nadzieję na to, że chwila śmierci nie jest końcem, a jedynie przejściem. Pytanie o mroczny wizerunek pogrzebu oczywiście należy osadzić w konkretnym czasie i konkretnej kulturze – jeśli takowy istniał, to nie był on tworzony oficjalnie przez instytucję Kościoła, a raczej przez ludową pobożność (której elementy przechodziły oczywiście oficjalnie do liturgii i były zatwierdzane przez hierarchię; jest to zrozumiałe, ponieważ były takie czasy, tak patrzyło się na życie, na śmierć – z pewnością wtedy ówczesnemu człowiekowi, w jakim sensie właśnie to było potrzebne). Z pewnością nie zmieniło się nauczanie Kościoła, a jedynie akcentowanie konkretnych elementów naszej wiary. Wizerunek pogrzebu jest również konsekwencją naszego wizerunku samego Boga, który jest cały czas odnawiany. To zadanie zarówno dla całej wspólnoty Kościoła, jak i dla każdej i każdego z nas indywidualnie.

Bardzo ważnym krokiem w tym oczyszczaniu naszego obrazu Boga było przesłanie, które dał nam Jezus przez św. Faustynę – przypomniał nam On o swoim miłosierdziu, które nie ma granic, o tym, że czeka na każdego, że każdy grzesznik może się do niego zwrócić, o tym, że grzech nie jest końcem naszej przyjaźni z Nim. Widocznie w tamtym momencie Kościół za mało o tym pamiętał i Bóg nam odświeżył tę prawdę (bo przecież ona również nie jest niczym nowym, a jedynie przypomnieniem treści Ewangelii).

Obraz miłosiernego Boga w sercu ma swoje pozytywne skutki we wszystkich przestrzeniach życia, również w kwestii pogrzebu – miłosierdzie Boże powoduje w nas ufność, a więc my bardziej niż dniem sądu, z niecierpliwością czekamy na spotkanie się z Bogiem w niebie. O takiej perspektywie pisze niejednokrotnie w swoich listach św. Paweł. Odnowa spojrzenia na śmierć i pogrzeb nie jest więc jakimś nowym wymysłem, ale powrotem do biblijnego patrzenia na te tematy.

Ks. Michał Cebulski.
Ks. Michał Cebulski SDB: „Wizerunek pogrzebu jest również konsekwencją naszego wizerunku samego Boga, który jest cały czas odnawiany” | Fot. Krystyna Juckiewicz

Które z dawnych rytuałów pogrzebowych są dziś wręcz zakazane lub uznane za teologiczny błąd? Czarna sutanna, czarny ornat i grobowa atmosfera – dlaczego zastąpiono je fioletem i bielą? Czy nie odebrało to pogrzebom ich tradycyjnego majestatu?

Konkretna forma liturgii jest związana z naszym patrzeniem na świat. Dlatego też odświeżony sposób patrzenia na kwestię śmierci jest wyrażany w innych elementach liturgii – kolor czarny szat liturgicznych zasadniczo zastąpiono kolorem fioletowym, który jest symbolem czujnego oczekiwania. Natomiast czarny kolor nie jest zabroniony. Jeśli odpowiedzialni za liturgię chcą nim podkreślić jej żałobny charakter, to mogą to zrobić. Nie słyszałem o żadnych dawnych elementach, które byłyby dzisiaj zakazane. Chyba że mielibyśmy na myśli jakieś ludowe elementy pogańskie, które podkreślałby magiczne podejście do pogrzebu, ale one nigdy oficjalnie nie występowały w liturgii, a były czasami praktykowane prywatnie.

Zacznijmy od konkretów: jaki jest największy grzech liturgiczny, jaki rodzina lub żałobnicy mogą popełnić podczas ceremonii?

Największym błędem jest z pewnością przeżywanie pogrzebu tylko jako tradycji – sekwencji czynności do wykonania, zamiast konkretnej modlitwy za zmarłego. Czasem tej serii czynności nadajemy wręcz magiczną moc, zapominając, że modlitwa to żywa rozmowa z żywym Bogiem. Modlitwa wynika z wiary we wszechmoc Boga, któremu oddajemy naszego bliskiego zmarłego. Dlatego przesadne skupiania się na formie przy równoczesnym zapominaniu treści budzi poważne wątpliwości co do samego sensu takiego sposobu uczestniczenia w pogrzebie.

Księża często narzekają na „koncert życzeń”. Gdzie kończy się upamiętnienie zmarłego, a zaczyna profanacja sacrum – np. gdy rodzina domaga się odtworzenia z telefonu ulubionego przeboju rockowego zmarłego?

Do pewnego stopnia wspominanie zmarłego jest słuszne. Jest to zarówno nasza ludzka potrzeba, jak i znak, że wierzymy w zmartwychwstanie naszej siostry lub brata. Wierzymy, że jeszcze się spotkamy. Jednak nie powinniśmy dojść do momentu, kiedy te wspominanie staje się ważniejsze i dłuższe od samej modlitwy.

Mowy pogrzebowe bywają festiwalem osobistych wycieczek lub laurkami. Czy zdarzyło się Księdzu musieć przerwać takie wystąpienie? Jak powinna wyglądać granica dobrego smaku?

Nie, nie zdarzyło mi się. Myślę, że powinniśmy sami czuć granicę dobrego smaku. Z pewnością pomaga w tym przypominanie sobie w czym uczestniczymy – w liturgii, modlitwie, podczas której prosimy Boga o życie wieczne dla zmarłego. Nic nie powinno przyćmić tego faktu.

kosciol-2026-10-31-2-PORTAL
Nie zmieniło się nauczanie Kościoła w kwestii pochówku i szacunku dla majestatu śmierci, a jedynie akcentowanie konkretnych elementów naszej wiary | Fot. Krystyna Juckiewicz

Wpadki zakładów pogrzebowych – czy komercjalizacja tej branży wchodzi w paradę liturgii? Jakie zachowania panów z obsługi budzą największy sprzeciw?

Komercjalizacja pogrzebów to niestety spory problem. Często zaczyna się on w samym momencie zamawiania pogrzebu, kiedy rodzinę, będącą w szoku po śmierci bliskiej osoby, łatwo jest „naciągnąć” na niepotrzebne wydatki. To właśnie budzi mój największy sprzeciw – kiedy wykorzystuje się fakt, że rodzina jest w szczególnej sytuacji i żeruje się na tym.

Kolejnym problemem jest pośpiech. Obsługa ma bardzo napięty grafik, przez co kiedy zdarza się coś nieprzewidzianego (np. korek na drodze), obsługa czasem pośpiesza kapłana. Dla uczestników pogrzebu pożegnanie swojego bliskiego jest momentem szczególnym, ksiądz i obsługa powinni poświęcić im tyle uwagi, ile oni sami potrzebują. Trzeba uczyć się, a czasem wręcz „zmuszać samego siebie” do wrażliwości. Jest oczywiste, że firmy pogrzebowe codziennie spotykają się z tematem śmierci i ich pracownicy są z nim bardzo oswojeni, ale dla rodziny zmarłego to jest ten jeden wyjątkowy moment. Na szczęście, najczęściej nie ma powodów do zmartwień i wszystko odbywa się z należytym szacunkiem.

„Pusta noc” i czuwanie przy zmarłym w domu odeszły do lamusa. Czy zastąpienie tego szybkim, godzinnym spotkaniem w sterylnej kaplicy nie spłyciło naszego przeżywania żałoby?

Myślę, że dzisiejsze przeżywanie pogrzebu jest spłycone względem tradycji pielęgnowanych przez poprzednie pokolenia. Nawet psychologia podkreśla, że należy mieć czas na przeżycie żałoby, że to jest potrzebne tym, którzy zostali na ziemi. A z punktu widzenia wiary, okres ten sprzyja zastanowieniu się nad najważniejszymi życiowymi pytaniami oraz modlitwie. Uważam, że z korzyścią jest właśnie poświęcenie na niego odpowiedniej ilości czasu.

Pogrzebowe przesądy – zasłanianie luster, otwieranie okien, nieoglądanie się za trumną. Jak walczyć z tą „pogańską” obrzędowością, która wciąż ma się świetnie?

Wspomniane przesądy to realny problem. Wynika on z braku chrześcijańskiej formacji, z niepogłębienia rozumienia wiary i nietraktowania Boga jako kochającego ojca, który czeka w niebie na każdego z nas. Dlatego istnienie tych przesądów powinno być dla nas bardzo wyraźnym wezwaniem do pogłębienia osobowej relacji z Bogiem. A Bóg nas kocha, on nie chce śmierci grzesznika, jak podaje prorok Ezechiel (Ez 33, 11). Czasem te przesądy dotyczą samej modlitwy – np. że msza po pogrzebie, tzw. miesięcznica, musi odbyć się dokładnie 30 dni po śmierci, bo dusza przez ten czas gdzieś tam krąży. Mamy modlić się zawsze, często zamawiać msze święte, a nie wyliczać dni, kiedy możemy i kiedy nie możemy się modlić.

Jak rozmawiać z rodziną, która zamawia pogrzeb wyłącznie, „bo tak wypada”, zupełnie nie rozumiejąc sensu znaków i modlitwy?

Myślę, że pomocne w takiej sytuacji jest Słowo Boże, które mówi bardzo jasno o życiu wiecznym. Jezus mówi, że w domu Jego Ojca jest wiele mieszkań, On nas tam zaprasza. Często sam moment pogrzebu jest dla rodziny jakimś zatrzymaniem, okazją do zadania egzystencjalnych pytań. Tymczasem bardzo formalne podejście do pogrzebu jest efektem ogólnego braku ewangelizacji, dlatego w każdej sytuacji powinniśmy prowadzić ludzi do żywej relacji z Bogiem, wręcz do tęsknoty za Nim.

Jakie jest oficjalne stanowisko Kościoła wobec kremacji według kanonu 1176 § 3? Pod jakimi warunkami jest ona w pełni akceptowalna, a kiedy staje się przeszkodą do katolickiego pochówku? Dlaczego Kościół nadal zaleca tradycyjny pochówek?

Jak podaje sam Kodeks prawa kanonicznego, kremacja nie jest dozwolona, kiedy jest zmotywowana powodami przeciwnymi chrześcijaństwu (np. byłaby efektem pogańskich wierzeń). Jest więc dozwolona, kiedy osoby na nią się decydujące (rodzina lub sam zmarły, który za życia wyraził taką wolę) wyrażają chrześcijańską wiarę w zmartwychwstanie. Kościół jednak usilnie zachęca pozostać przy praktyce grzebania ciała, ponieważ jest to wyraźny i przemawiający do nas znak oczekiwania na zmartwychwstanie. Sami tego doświadczamy, kiedy widzimy ciało zmarłego przed pogrzebem – wspominamy nieraz, że „wygląda, jakby spał”. Do nas, ludzi, uczestników pogrzebu, ten znak przemawia, że nadejdzie moment, kiedy zmarły się obudzi. Jezus sam nazywa śmierć snem.

Jednak z teologicznego punktu widzenia kremacja nie jest przeszkodą w zmartwychwstaniu. Bóg w swojej wszechmocy wskrzesi ciała wszystkich ludzi, również te, które zostały spalone czy np. uległy różnym kataklizmom i nie można ich nawet zlokalizować, a także te, które zostały pochowane i po czasie rozłożyły się w ziemi.


Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 43 (125) 31/10-06/11/2026

Afisze

Więcej od autora

Wszystko dla Chrystusa przez Chrystusa! Siostry eucharystki uczą zachwytu nad Eucharystią

Krystyna Juckiewicz: Jak zrodziło się powołanie do życia zakonnego i dlaczego wybrała Siostra właśnie Zgromadzenie Sióstr Służebnic Jezusa w Eucharystii?S. Nijola Mazur SJE: Moje powołanie, jeżeli można tak powiedzieć,...