Zabójstwo ratownika Mantasa Sadauskasa. Kolejny podejrzany przed sądem

Śledztwo w sprawie głośnego zabójstwa ratownika medycznego Mantasa Sadauskasa nabiera nowego wymiaru. Prokuratura chce tymczasowego aresztu dla znanego lekarza z Birż, zatrzymanego w związku z postępowaniem.

Czytaj również...

Śledczy wskazują na ryzyko utrudniania dochodzenia, a sprawa wciąż odsłania kolejne wątki.

Zatrzymanie i wniosek o areszt

Egidijus Gaigalas został zatrzymany we środę 8 lipca w Birżach w ramach śledztwa dotyczącego zabójstwa ratownika medycznego Mantasa Sadauskasa. Jest ojcem Justiny Sadauskienė, żony ofiary, z którą mężczyzna pozostawał w separacji. Zatrzymany pracuje jako kierownik oddziału reanimacji i intensywnej terapii w szpitalu w Birżach.

W piątek 10 lipca Sąd Rejonowy w Poniewieżu rozpatrzył wniosek prokuratury o zastosowanie wobec podejrzanego dwumiesięcznego aresztu. Posiedzenie odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Po rozprawie prokurator Lukas Krivickas poinformował, że podstawą wniosku jest obawa utrudniania postępowania.

„Naszym zdaniem istnieje jedna podstawa (do aresztowania — red.) — że będzie on utrudniał przebieg postępowania, czyli niszcząc lub ukrywając dokumenty i przedmioty, oraz że może wywierać wpływ na świadków” — powiedział Lukas Krivickas.

Zarzuty i wyniki przeszukań

Egidijus Gaigalas usłyszał zarzuty nielegalnego posiadania amunicji oraz nielegalnego posiadania substancji odurzających lub psychotropowych w celu ich dystrybucji, a także nielegalnego posiadania bardzo dużej ilości substancji odurzających lub psychotropowych.

Według policji i prokuratury podczas przeszukań domu oraz miejsca pracy podejrzanego zabezpieczono leki psychotropowe, które mogą mieć związek z badanymi czynami przestępczymi. Funkcjonariusze znaleźli również około 50 sztuk amunicji różnego kalibru. W działaniach uczestniczyli policjanci z Komendy Głównej Policji Okręgu w Poniewieżu oraz funkcjonariusze oddziału antyterrorystycznego „Aras”. Prokurator poinformował ponadto, że w mieszkaniu znaleziono materiały wybuchowe, które zostaną poddane ocenie przez specjalistów.

Śledczy podkreślają, że nadal analizują, czy zatrzymany miał bezpośredni związek z zabójstwem ratownika medycznego.

„Będziemy badać różne wersje wydarzeń, niezależnie od tego, czy mają one związek z tą sprawą, czy nie. Na dziś nie mogę powiedzieć, czy jest to powiązane” — powiedział prokurator.

Czterech podejrzanych

Obecnie w sprawie występują cztery osoby podejrzane. Była żona ratownika, Justina Sadauskienė, została aresztowana na dwa miesiące. Usłyszała zarzuty umyślnego zabójstwa oraz bezprawnego pozbawienia wolności.

Areszt Viliusa Solkanasa został przedłużony o trzy miesiące, a prokuratura poinformowała również o zarzutach dotyczących nielegalnego posiadania substancji psychotropowych. Ilja Solkanas został zwolniony z aresztu za kaucją w wysokości 5 tys. euro.

Mantas Sadauskas zaginął 20 kwietnia po wyjeździe do miejscowości Paliukai w rejonie poniewieskim, gdzie miał zamontować zamówioną trampolinę. Dzień później jego ciało odnaleziono zakopane na terenie jednego z gospodarstw. Według śledczych motyw zbrodni mógł mieć związek z osobistymi nieporozumieniami. W chwili śmierci ratownika między nim a Justiną Sadauskienė toczyło się postępowanie rozwodowe.

Afisze

Więcej od autora

Ekologia bez skrajności. Europejski Pakt Klimatyczny szuka partnerów

Ambasadorzy Europejskiego Paktu Klimatycznego, czyli działacze promujący zrównoważony rozwój gospodarczy, zachęcają do zapoznania się z najnowszymi założeniami. Zastrzegają, że nie należy stawać się „zwolennikiem skrajności”, bo to nie o to w tym chodzi.

Dom Moskwy bliżej rozbiórki

Po czterech latach procesów i postępowań sądowych podpisano porozumienie w sprawie rozbiórki tzw. „Domu Moskwy” w Wilnie. Ugoda przewiduje przejęcie odpowiedzialności za wykonanie orzeczenia sądu przez administratora upadłościowego.

„To był tylko żart”. Kiedy zachowanie nastolatka powinno zaniepokoić rodziców?

Twoje dziecko dobrze się uczy, jest grzeczne i nigdy nie sprawiało większych problemów? Łatwo wtedy pomyśleć: „ono na pewno by tego nie zrobiło”. A jednak to, co rodzice widzą w domu, może bardzo różnić się od tego, co dzieje się w grupie rówieśników. Ekspertka wyjaśnia, jakie sygnały powinny zwrócić ich uwagę.