W związku z kryzysem śmieciowym w regionie wileńskim oraz trwającym konfliktem między Wileńskim Regionalnym Centrum Gospodarki Odpadami (VAATC) a operatorem wileńskiej sortowni odpadów Energesman, mer Wilna Valdas Benkunskas oświadczył, że zarządzaniem odpadami powinien zajmować się nie prywatny operator, lecz państwo lub samorządy.
„Gospodarka odpadami jest kolejnym przykładem pokazującym, że tak kluczowe usługi nie mogą być przekazywane prywatnym operatorom. Muszą być zarządzane przez samo państwo i samorządy” – podkreślił mer.
Dyrektor Wileńskiego Regionalnego Centrum Gospodarki Odpadami (VAATC) Marius Švaikauskas również uważa, że komunalnymi odpadami powinny zajmować się przedsiębiorstwa państwowe lub samorządowe.
„Uważam, że taki sektor odpadów, podobnie jak energetyka czy gospodarka wodna, powinien być obsługiwany przez samo państwo lub samorząd. Istnieją sektory krytyczne, których nie możemy oddawać prywatnym firmom, ponieważ pełnią one funkcje o kluczowym znaczeniu dla życia społeczeństwa. Ilość odpadów jest tak duża, że niewywiezienie ich nawet przez jeden dzień może doprowadzić do katastrofy ekologicznej w mieście. Jest to obowiązek o charakterze podstawowym i taki obowiązek nie może być powierzany prywatnej firmie, która później zaczyna cię szantażować” – stwierdził Švaikauskas.
Maksymalne obciążenie
Władysław Kondratowicz stwierdza, że obecna sytuacja w regionie nadal budzi niepokój.
– Obecnie w Wilnie wykorzystywane są wszystkie zasoby przedsiębiorstw odbioru i zagospodarowania odpadów, aby proces nie został zakłócony. Wszystko jest pod maksymalnym obciążeniem. Jeden lub dwa dni mogą doprowadzić do tego, że cały cykl może się załamać i konieczne będą inne, pilne rozwiązania – podkreśla w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” kanclerz Ministerstwa Środowiska.
Zauważa, że najpoważniejszym skutkiem obecnego kryzysu śmieciowego może być sytuacja, w której zabraknie możliwości regularnego odbioru odpadów z kontenerów należących do mieszkańców.
– Robimy wszystko, aby nie dopuścić do takiej sytuacji. Szacujemy, że w ciągu dwóch–trzech tygodni sytuacja częściowo się ustabilizuje w kontekście grożącej katastrofy śmieciowej. Natomiast rozwiązanie problemów, które pojawiły się w całym sektorze gospodarki odpadami, oczywiście potrwa dłużej. Nadszedł czas, aby pomyśleć o zwiększeniu możliwości przetwarzania odpadów w regionie. Mówimy o powstaniu nowej lokalizacji, pozyskaniu innych możliwości, a jest to praca na dziesięciolecia, dlatego już dziś musimy zacząć o tym myśleć – zauważa Władysław Kondratowicz.
Straty miasta z powodu kryzysy śmieciowego
Mer Wilna skrytykował między innymi Wileńską Elektrociepłownię Kogeneracyjną (VKJ).
„Moce przerobowe Wileńskiej Elektrociepłowni Kogeneracyjnej, zarządzanej przez firmę Ignitis, w zakresie spalania odpadów powinny zostać zwiększone w sytuacjach kryzysowych. Chciałoby się, aby w obliczu takiego kryzysu elektrownia spalała odpady zarówno w większej ilości, jak i szybciej” – powiedział Benkunskas.
Zaznaczył też, że po przejęciu przez Wileńskie Regionalne Centrum Gospodarki Odpadami (VAATC) zarządzania zakładem sortowania odpadów zostanie podpisana nowa umowa z VKJ. Podkreślił jednak, że obecnie najważniejsze jest spalanie bieżących, codziennych strumieni odpadów z regionu wileńskiego.
Mer zaznaczył, że straty poniesione przez VAATC oraz jego największego akcjonariusza Samorząd Miasta Wilna w związku z kryzysem śmieciowym, będą znane dopiero po przejęciu eksploatacji zakładu od Energesman.



