„Nie chcę wracać do szkoły…”

Do rozpoczęcia roku szkolnego zostało dziesięć dni. Dla nas, rodziców, to często moment kompletowania wyprawki, sprawdzania planów i przypominania, że za chwilę trzeba będzie wcześniej wstawać. Dla dzieci i nastolatków oznacza to przede wszystkim jedno: wakacje naprawdę się kończą.

Czytaj również...

I właśnie teraz w wielu domach pada zdanie: „Nie chcę wracać do szkoły”. Najczęściej odpowiadamy automatycznie: „Nikt nie chce”, „Ja też nie chcę wracać do pracy”, „Przyzwyczaisz się po kilku dniach”. I bardzo często mamy rację. Koniec wakacji oznacza utratę swobody, późnego wstawania i czasu bez ciągłego patrzenia na zegarek. Trudno oczekiwać, żeby każde dziecko z entuzjazmem czekało na poranne pobudki i pierwsze kartkówki. Czasem jednak za słowami: „Nie chcę do szkoły” kryje się coś więcej. I wtedy nie powinniśmy ich lekceważyć.

Nie każda niechęć oznacza problem

Nie diagnozujmy dziecka na podstawie jednego zdania. Nastolatek, który wzdycha na myśl o wrześniu, nie musi mieć problemów w szkole. Może po prostu dobrze spędził wakacje i nie chce, żeby się kończyły. Warto obserwować nie tyle samą deklarację, ile jej intensywność i to, co jej towarzyszy. „Nie chce mi się wracać, bo znowu trzeba będzie rano wstawać” brzmi inaczej, niż: „Nie pójdę tam”, „Nie dam rady” albo „Boję się wrócić”.

Zwróćmy też uwagę na zachowanie. Czy dziecko nadal spotyka się ze znajomymi? Rozmawia o kolegach z klasy? Potrafi żartować z nadchodzącego roku? Spokojnie uczestniczy w przygotowaniach? Jeśli tak, prawdopodobnie mamy do czynienia ze zwyczajną niechęcią do końca wakacji.

Większą uwagę powinny zwrócić nagłe zmiany: problemy ze snem, rozdrażnienie, płaczliwość, wycofanie, bóle brzucha lub głowy pojawiające się przy rozmowach o szkole, unikanie kolegów czy zdecydowana odmowa rozmowy o powrocie. Nie chodzi o to, żeby natychmiast szukać choroby. Chodzi o zadanie prostego pytania: „Dlaczego?”.

„Dlaczego?” nie może brzmieć jak przesłuchanie

Dzieci nie zawsze potrafią powiedzieć, co się dzieje. Szczególnie nastolatki. Na pytanie: „Dlaczego nie chcesz iść do szkoły”, możemy usłyszeć: „Bo nie”, „Daj mi spokój”, „Szkoła jest bez sensu”. To nie musi oznaczać, że dziecko coś przed nami ukrywa. Czasami samo nie potrafi nazwać tego, czego się obawia. Zamiast rozpoczynać przesłuchanie, zostawmy przestrzeń do rozmowy. Możemy powiedzieć: „Widzę, że kiedy mówimy o szkole, robisz się nerwowy. Co najbardziej denerwuje cię w tym powrocie?” albo: „Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz w szkole, co by to było?”.

Odpowiedź może przyjść od razu, wieczorem albo dopiero po kilku dniach. Najważniejsze, żeby naszą pierwszą reakcją nie było: „Nie przesadzaj”.

Kiedy dziecko nie chce wracać do szkoły, często myślimy o ocenach. Może ma zaległości? Nie radzi sobie z matematyką? Boi się egzaminów?

Tymczasem szkoła to nie tylko lekcje. To również grupa rówieśnicza, przyjaźnie, konflikty, potrzeba akceptacji i codzienne funkcjonowanie wśród ludzi, których nie można sobie wybrać.

Nasze dziecko może bać się powrotu, ponieważ przed wakacjami pokłóciło się z przyjacielem, zostało wykluczone z grupy, ktoś je ośmieszał albo krążą o nim plotki. W klasowej grupie internetowej mogło wydarzyć się coś, o czym nic nie wiemy. W poważniejszych przypadkach może chodzić o przemoc rówieśniczą, także tę, która podczas wakacji przeniosła się do internetu. Dlatego zdania: „Nie chcę tam wracać”, nie sprowadzajmy wyłącznie do pytania o naukę.

A jeśli problemem jest nauczyciel?

Dziecko może również obawiać się konkretnego nauczyciela. Nam, rodzicom, łatwo wtedy wpaść w jedną z dwóch pułapek. Pierwsza to natychmiastowe uznanie, że nauczyciel się uwziął i trzeba interweniować. Druga – automatyczne stanięcie po stronie dorosłego: na pewno coś zrobiłeś, nauczyciel bez powodu się nie czepia. Obie reakcje mogą zamknąć rozmowę.

Najpierw ustalmy fakty. Co się wydarzyło? Czy sytuacja się powtarzała? Czy chodzi o wymagania nauczyciela, konflikt, poczucie niesprawiedliwości, publiczne zawstydzanie, a może lęk przed konkretnym przedmiotem? Dopiero później zdecydujmy, czy potrzebna jest rozmowa ze szkołą.

Jest jeszcze jedna przyczyna niechęci do powrotu, którą łatwo przeoczyć – przeciążenie.

Przypomnijmy sobie poprzedni rok naszego dziecka: szkoła, prace domowe, korepetycje z angielskiego, trening, szkoła muzyczna, dodatkowa matematyka. Do tego oczekiwanie dobrych ocen i pytania o przyszłość.

Wakacje mogły być pierwszym od wielu miesięcy okresem, kiedy dziecko naprawdę odpoczęło. Nic dziwnego, że nie chce wracać do grafiku wypełnionego od rana do wieczora. Zanim więc zapiszemy je na kolejne zajęcia, zastanówmy się, czy wszystko, co robiliśmy w ubiegłym roku, naprawdę musi wrócić we wrześniu. Odpoczynek, nuda i czas bez zaplanowanego celu również są potrzebne.

Kiedy powinniśmy reagować?

Nie każde: „Nie chcę do szkoły” wymaga pomocy specjalisty. Nie bagatelizujmy jednak silnego i utrzymującego się lęku, problemów ze snem, częstych dolegliwości fizycznych związanych z myśleniem o szkole, napadów płaczu lub paniki, wyraźnego wycofania, długotrwałego obniżenia nastroju ani informacji o przemocy czy prześladowaniu.

Nie czekajmy wtedy tygodniami w nadziei, że jak zacznie chodzić, to mu przejdzie. W zależności od sytuacji porozmawiajmy z wychowawcą lub psychologiem szkolnym, a jeśli problemy są nasilone – poszukajmy profesjonalnej pomocy poza szkołą.

Szczególnie poważnie traktujmy informacje o przemocy. Nie uczymy dziecka odporności, pozostawiając je samo w sytuacji, w której jest krzywdzone.


Dziesięć dni to wystarczająco dużo

Do szkoły zostało dziesięć dni. Nie musimy zamieniać ich w wielką operację przygotowawczą. Nie przypominajmy codziennie, że wakacje się kończą, nie straszmy pobudkami, sprawdzianami i obowiązkami.

Znajdźmy za to czas na spokojną rozmowę. Zapytajmy: „Na co najbardziej czekasz?”, „Czego najbardziej nie chcesz?”, „Czy jest coś, czego się obawiasz?”, „Co chciałbyś, żeby w tym roku było inaczej?”. Być może usłyszymy tylko: „Nie chce mi się rano wstawać”. I bardzo dobrze. Ale możemy też dowiedzieć się czegoś, czego nasze dziecko od dawna nie potrafiło nam powiedzieć.

Naszym zadaniem nie jest sprawić, żeby dziecko koniecznie cieszyło się z powrotu do szkoły. Nie musimy przekonywać go, że szkoła jest wspaniała, a nowy rok będzie najlepszy w jego życiu.

Znacznie ważniejsze jest, żeby wiedziało, że kiedy mówi: „Nie chcę tam wracać”, my nie tylko to usłyszymy. Zapytamy również: „Dlaczego?” i będziemy gotowi wysłuchać odpowiedzi.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 33 (95) 22-28/08/2026

Afisze

Więcej od autora