Wojny opiumowe w nowej odsłonie
Dwie wojny opiumowe, które wybuchły w XIX w., ponieważ Chiny walczyły z uzależnieniem od narkotyku milionów swoich mieszkańców, wracają w nowym wydaniu. Wielkie kapitały tzw. „mediów społecznościowych”, z czego najbardziej znanym jest korporacja Meta, właściciel Facebooka, Instagrama i komunikatora WhatsApp, powoli zaczynają znajdować się pod presją. Sytuacja dla firmy jest tym bardziej nieciekawa, że przed sądem o praktykach firmy zaczął mówić były dyrektor, który widział wszystko „od kuchni”.
W USA 29 stanów oskarżyło firmę Meta o celowe uzależnianie dzieci od swoich platform oraz nierzetelne informowanie użytkowników o bezpieczeństwie serwisów. Protestujący rodzice trzymali w rękach transparenty z imionami i zdjęciami dzieci, które popełniły samobójstwa przez udowodnione uzależniające mechanizmy wspomnianych platform.
Meta zapłaci. Dużo czy mało?
Meta zgodziła się zapłacić 16,68 miliarda dolarów, aby uniknąć procesu sądowego w Kalifornii, gdzie — gdyby sprawa trafiła przed sąd i Meta ją przegrała — kary mogły sięgnąć nawet 200 miliardów dolarów — a według dokumentów złożonych przez samą firmę niektóre stany domagały się łącznie nawet 1,4 biliona dolarów.
Zysk netto firmy Meta, czyli po odliczeniu kosztów prowadzenia firmy i innych kosztów, w 2025 r. wyniósł, według różnych źródeł, nawet 60 mld dolarów (51,5 mld euro). Dla porównania — cały budżet Litwy w 2025 r. wyniósł 18 miliardów euro środków w obrocie. Zatem Meta rocznie bezpośrednio zarabia (czyli już nie wydaje na dalszą działalność, a „zostawia”) tyle, ile Litwa jest w stanie zagospodarować w ciągu ok. 2,5 roku.
Ugodowa kwota 16,68 mld dolarów, którą Meta zgodziła się zapłacić, stanowi więc ok. 27 proc. rocznych zysków netto firmy.
Mocne oskarżenie kalifornijskiej prokurator
Prokurator z Kalifornii Megan O’Neill, prowadząca proces ws. Mety, oskarżyła firmę wprost.
„Model biznesowy Mety ma na celu wywołanie uzależnienia u użytkowników, zatrzymanie ich na jak najdłużej, gromadzenie ich danych, a następnie ukrywanie prawdy przed społeczeństwem” — wskazano.
Z kolei były dyrektor ds. inżynierii Mety Arturo Bejar, który jest jedną z czołowych postaci w sprawie, zeznał w sądzie, że w początkach Facebooka „dążono do jak najszybszego udostępnienia produktów użytkownikom, co oznaczało, że kwestie bezpieczeństwa były brane pod uwagę dopiero później”.
Na mocy porozumienia Meta zobowiązała się również do zmian w regulaminach Facebooka i Instagrama dla nastolatków na terenie całych Stanów Zjednoczonych, w tym do wprowadzenia dziennych limitów czasu korzystania z platform i nocnej blokady dostępu. Firma zaprzeczyła jednak, że dopuściła się jakichkolwiek naruszeń.
Nie ma też informacji, aby zmiany miały dotyczyć innych krajów, np. Polski czy Litwy.
Socmedia jak papierosy?
Sprawę porównywano do historycznych procesów sądowych przeciwko przemysłowi tytoniowemu. „To rzeczywiście przypomina sytuację przemysłu tytoniowego w dziesiątej dekadzie ubiegłego wieku” — powiedział Vincent Joralemon, dyrektor Centrum Prawa i Polityki Nauk o Życiu w Berkeley.
Według Joralemona, choć w sprawach dotyczących szkód wyrządzanych przez sieci społecznościowe analizuje się głównie związek między technologią a uzależnieniem, w sprawie przeciwko Meta uwaga skupia się na praktykach biznesowych firmy — podobnie jak wówczas, gdy amerykańskie organy regulacyjne pozwały koncerny tytoniowe.
Dziesiątki stanów USA pozwały cztery największe koncerny tytoniowe za bagatelizowanie szkodliwości swoich produktów dla zdrowia i w 1998 r. osiągnęły historyczne porozumienie, które przewidywało sankcje finansowe oraz zmiany w marketingu produktów.
To wtedy zaczął się maraton, w efekcie którego papierosy zaczęły znikać z programów dla dzieci, z parlamentów i urzędów, przestano produkować „papierosy dla dzieci” w postaci słodkich proszków w rurkach, które się „wdychało”.
Problemy Mety w Polsce
Równolegle do wydarzeń w USA, spór z Metą toczy się w Polsce.
Ministerstwo Cyfryzacji Rzeczpospolitej Polskiej wysłało list do firmy Meta po oświadczeniach miliardera Rafała Brzoski, który zapowiedział walkę z firmą, ponieważ ta zarabia na fałszywych wizerunkach jego i jego rodziny.
Miliardera oraz innych celebrytów pokazywano wygenerowanych w AI jako aresztowanych, nieżyjących, rannych — aby w ten sposób oszukać i wyłudzić od użytkowników dane i pieniądze jako „zapłatę za spadek” czy inne formuły. Są też doniesienia o tym, że wizerunek jest kradziony także osób „nieznanych”. Do redakcji „Kuriera Wileńskiego” zwracali się Czytelnicy, którzy znajdowali swoje zdjęcia twarzy z innymi nazwiskami, jako mieszkańcy Rosji, Niemiec, a nawet… RPA. Według relacji, firma reagowała dopiero po wielu zgłoszeniach.
Polska coraz bardziej poirytowana
Wicepremier i minister cyfryzacji Polski, Krzysztof Gawkowski, ocenił odpowiedź firmy na list ministerstwa dotyczący oszukańczych reklam jako niesatysfakcjonującą.
„To nie jest odpowiedź mówiąca: mamy jasny, klarowny pomysł na to, żeby te reklamy zniknęły” — powiedział Gawkowski.
Ministerstwo zapowiedziało, że jeśli firma nie zmieni swojego działania, kolejny krok będzie skierowany do Komisji Europejskiej z wnioskiem o wszczęcie postępowania na podstawie Aktu o usługach cyfrowych (DSA).
Komisja Europejska już prowadzi dochodzenie wobec Mety. Rzecznik KE Thomas Regnier potwierdził, że materiały przesłane przez stronę polską zostaną uwzględnione w tym postępowaniu, i zaznaczył, że wstępnie stwierdzono naruszenie przez Metę przepisów DSA.
Wytknął jednak Polsce, że wciąż nie powołała krajowego koordynatora ds. usług cyfrowych — co doprowadziło nawet do skierowania przez KE skargi przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Na Litwie spokojnie. Póki co
Na Litwie spór z Metą póki co nie jest zaogniony. Na początku sierpnia Litewska Komisja Radiowo-Telewizyjna (LRTK) zgłosiła za pośrednictwem portalu Meta Official Requests konto na Facebooku, na którym regularnie publikowano bez zgody fragmenty programów telewizyjnych nadawców TV3, LRT i LNK. Na tym samym koncie zamieszczano także treści podżegające do nienawiści wobec migrantów i muzułmanów.
Działanie takich dezinformacyjnych stron jest skuteczne o tyle, że redakcja „Kuriera Wileńskiego” otrzymywała od litewskich Tatarów prośby, aby archiwalne artykuły o Tatarach usunąć z wersji internetowej — ponieważ zaczynali otrzymywać groźby i nie czuli się już bezpiecznie. Dlatego też niektóre materiały o Tatarach zniknęły z portalu www.kurierwilenski.lt, aby chronić naszych Czytelników i Rozmówców.
Co trzeba zrobić, aby „naruszyć regulamin”?
Meta usunęła lub zablokowała dostęp do dziesięciu nagrań wspomnianego profilu na Facebooku, ale odmówiła likwidacji całego konta, uznając, że nie wszystkie zgłoszone treści naruszają jej regulaminy.
Według analityków Meta zarabia na takich treściach nawet 4,6 mln euro dziennie (jak szacuje wspomniany wcześniej Rafał Brzoska), więc nie może ich w pełni usuwać i tłumaczy się „brakiem naruszeń”.
Analitycy też alarmują, że platformy społecznościowe stały się polem walki kognitywnej, gdzie armia skoordynowanych botów sieje dezinformację i nienawiść. Chodzi o potęgowanie napięcia w społeczeństwie i podłamanie poczucia zaufania w społeczeństwie.



