Putin grozi Zachodowi. Motuzas: „Wojny nie chce ani Litwa, ani NATO”

Władimir Putin zagroził użycia całego arsenału, jeśli Kaliningrad będzie zagrożony. Remigijus Motuzas sądzi, że Rosja sama eskaluje sytuację, ponieważ rosyjskiej enklawie nad Bałtykiem nic nie zagraża. Natomiast ani Litwa, ani NATO nie chcą wojny.

Czytaj również...

Prezydent Rosji, w ubiegły czwartek, zagroził użyć arsenału nuklearnego przeciwko Zachodowi, jeśli zostanie zagrożony obwód kaliningradzki. „Wówczas nieuchronnie i natychmiast pojawi się kwestia użycia wszystkich rodzajów uzbrojenia, jakimi dysponuje nasz kraj” – oświadczył rosyjski przywódca.

Groźby Putina

Wcześniej agencja Reutera podała, że Rosja wysłała do NATO nieoficjalny dokument, w którym zagroziła użyciem broni jądrowej w przypadku próby odcięcia obwodu kaliningradzkiego. W piśmie podkreślono, że polityka państw NATO niesie „wysokie ryzyko wybuchu bezpośredniego konfliktu zbrojnego”. –  I w tej walce będziemy musieli wykorzystywać nasze przewagi konkurencyjne. Tak, oczywiście, Francja i Wielka Brytania są mocarstwami jądrowymi, doskonale to rozumiemy i w pełni zdajemy sobie z tego sprawę, ale nikt inny nie dysponuje dziś takim uzbrojeniem, jakie ma Rosja. To jest nasza przewaga konkurencyjna – oświadczył Putin.

Prezydent Rosji dodał, że Ukraina bez pomocy Zachodu nie mogłaby się utrzymać i nie byłaby w stanie przeprowadzać ataków w głębi Rosji. Putin podkreślił, że na razie strona rosyjska nie zamierza atakować zachodnich zakładów produkujących broń dla Kijowa. Dzień później rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że jego kraj chce całkowitego wstrzymania dostaw broni i paliwa dla Ukrainy przez Morze Czarne. „Bardzo ważne jest dla nas całkowite wstrzymanie prowadzonych drogą morską dostaw sprzętu wojskowego, amunicji, paliwa dla ukraińskich sił zbrojnych i tym podobnych” – oznajmił dziennikarzom.

Wschodnia flanka i zmiana konstytucji

Przewodniczący sejmowego Komitetu Spraw Zagranicznych Remigijus Motuzas uważa, że tego typu groźby były wypowiadane niejednokrotnie, dlatego Litwie nie warto tego komentować oficjalnie. – Stanowisko Litwy jest konsekwentne. Litwa nie jest tym państwem, które chciałoby lub czekało na wojnę. Przeciwnie – naszym celem jest zrobienia wszystkiego, aby wojna na Litwę nigdy nie dotarła. W ogóle, aby wojny nie było w regionie. Dlatego jest potrzebna silna obrona i odporne społeczeństwo – oświadcza w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” polityk.

Poseł sądzi, że groźby z ust Putina posypały się z kilku przyczyn. – Państwa NATO naprawdę wzmacniają swoją zdolność obronną. Wzmacniają swoją wschodnią flankę. Litwa jest wśród tych państw, bo właśnie graniczy z Rosją i Białorusią – sugeruje Motuzas.

Rozmówca nie wyklucza, że groźby mogą być reakcją na sejmową inicjatywę o zmianie Konstytucji. Pod koniec września parlament Litwy poparł pomysł ze zmianą artykułu 137 Konstytucji Litwy, który zabrania rozmieszczenia na terytorium państwa broni masowego rażenia. – Rosja próbuje eskalować tę kwestię, ponieważ Litwa niejednokrotnie informowała, że sama zmiana nie oznacza, że ten typ broni od razu u nas zostanie rozmieszczony. Ta zmiana jest potrzebna, aby nie było żadnych problemów prawnych, kiedy rozmieszczenie takiej broni będzie potrzebne. To jest tylko i wyłącznie element odstraszający ze strony NATO – zaznacza polityk.

WYDA-putin-2026-10-06-2
Rosja zagroziła użyciem broni jądrowej, jeśli zostanie zagrożony Kaliningrad | Fot. Julius Kalinskas, ELTA

Niepokój w Kaliningradzie

Motuzas sądzi jednak, że podstawowa przyczyna wypowiedzianych słów tkwi wewnątrz Rosji. – Obwód kaliningradzki ma bardzo specyficzne położenie geograficzne. Słyszymy dosyć często od mieszkańców obwodu, że coraz trudniej jest im fizycznie kontaktować się z Rosją. Program UE dotyczący tranzytu do Kaliningradu bezpośrednio dotyczy Litwy. Ten program jest opłacany ze środków unijnych, ale przede wszystkim jest realizowany przez Litwę. Jeśli Unia w pewnym momencie zrezygnuje z programu, to obwód kaliningradzki praktycznie zostanie izolowany. Z pewnością strach przed całkowitą izolacją budzi niepokój wśród mieszkańców enklawy. Teoretycznie zakładając, jeśli wybuchnie wojna i NATO będzie musiało się bronić, to oczywiście najpierw skutki wojny odczuje obwód kaliningradzki. Trzeba jednak kategorycznie podkreślić, że wojny nie chce ani Litwa, ani NATO – twierdzi polityk.

Zdaniem posła kwestię możliwej izolacji obwodu kaliningradzkiego w pierwszej kolejności eskaluje sama Rosja. – Ten stan napięcia tworzy sama Federacja Rosyjska. Teoretycznie Kaliningrad jest problemem dla nich, ale wszyscy rozumieją, że teraz obwodowi nic nie zagraża – zapewnia Remigijus Motuzas.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w rozmowie z „Financial Times” powiedział, że Władimir Putin polecił dowództwu wojskowemu zaprzestać przestrzegania zasad prowadzenia wojny i zniósł wszelkie ograniczenia dotyczące ataków na Ukrainę. „Powiedział, że teraz nie ma już żadnych zasad” – powiedział Wołodymyr Zełenski.

Tłumacząc, że tę informację uzyskał ukraiński wywiad. Zełenski zauważył, że na początkowym etapie wojny Moskwa atakowała głównie obiekty energetyczne i wojskowe, a Ukraina odpowiadała podobnymi uderzeniami. Teraz rosyjskie drony nie tylko polują na cywilów w Chersoniu i Sumach, ale także atakują szkoły, węzły komunikacyjne oraz centra danych.


Afisze

Więcej od autora

Słowo, które dzieli

Z pewnością trudno sprowadzić poglądy Prusa do prostego schematu pospolitego antysemityzmu. Jego stosunek do Żydów był znacznie bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać na podstawie przytoczonego fragmentu. Związki z...