Nowy stary premier Łotwy. Wyniki wyborów bez niespodzianki

W pierwszy weekend października zakończył się kilkudniowy proces wyborczy na Łotwie. Partia „Zjednoczona Lista” (AS) premiera Andrisa Kulbergsa wygrała je zdecydowanie. Ugrupowanie Kulbergsa zdobyło 35,3 proc. poparcia, co dało partii 41 miejsc w stuosobowym parlamencie.

Czytaj również...

To najlepszy wynik pojedynczej partii politycznej od odzyskania przez Łotwę niepodległości w 1991 r. Wybory charakteryzowały się jednak najniższą od lat 90. frekwencją (51,8 proc.).

Wedle łotewskiego premiera tamtejsi wyborcy, deklarując poparcie dla jego ugrupowania, wybrali bezpieczeństwo. Powiedział to w jednym z wywiadów dla łotewskiej telewizji. Szef rządu nie tylko umiejętnie odciął się od błędów poprzedników, lecz także przejął narrację polityczną populistycznej opozycji o konieczności skutecznych rządów, także w kwestiach społeczno-ekonomicznych.

W sprawach gospodarczych Kulbergs podkreślał konieczność pomocy znajdującemu się na skraju upadku narodowemu przewoźnikowi lotniczemu AirBaltic oraz konieczności likwidacji opóźnień w budowie linii kolejowej Rail Baltica łączącej kraje bałtyckie z Polską.

Inne partie tłem dla Kulbergsa

Drugą siłą polityczną w kraju została prawicowo-populistyczna „Łotwa na Pierwszym Miejscu” (LPV) z 13,1 proc. głosów i 17 mandatami. To ugrupowanie propaguje wartości chrześcijańskie i jednocześnie opowiada się za sojuszem z USA i NATO, a także popiera akcesję Ukrainy do UE. Ta partia w Parlamencie Europejskim dołączyła do prawicowej frakcji „Patrioci za Europą”, w której są między innymi Marine Le Pen i polscy narodowcy.

Trzecią lokatę, z poparciem 11,7 proc. (15 mandatów), zajął konserwatywny blok „Suwerennej Władzy oraz Związku Młodych Łotyszy” (SV/AJ). To reprezentacja rosyjskojęzycznej mniejszości. Na czele ugrupowania stoi Julia Stepanenko, dawna współzałożycielka LPV. Domaga się zaprzestania pomocy wojskowej dla Kijowa, sugerując „dyplomatyczne” zakończenie tej wojny. Nie wskazuje jednak, co ona rozumie przez dyplomację w tej sprawie.

Ponadto do parlamentu wchodzą także przedstawiciele „Sojuszu Narodowego” (NA) i socjaldemokratyczni „Postępowcy” (P) – po 10 mandatów. Pięcioprocentową barierę przekroczyła także „Nowa Jedność” (JV) – 7 mandatów z byłą premier Eviką Siliną na czele.

Sukces Zjednoczonej Listy opierał się przede wszystkim na skutecznej kampanii wizerunkowej premiera, który prezentował się wyborcom jako sprawny gospodarz i polityk zdolny do rozwiązywania bieżących problemów kraju. Regularna, bezpośrednia komunikacja w mediach społecznościowych – ukazująca codzienne działania i osiągnięcia – wzmacniała jego obraz jako polityka sprawnego i dostępnego. Mówi o tym łotewski analityk oraz były parlamentarzysta Nikolajs Kabanovs.

Kulbergs to charyzmatyczny polityk. Na jego plus działa także wygląd zewnętrzny: duży, łysy facet o misiowatym nieco wyglądzie. Na dodatek to osoba swobodnie posługująca się mediami społecznościowymi, z TikTokiem na czele. To jednocześnie były biznesmen, do niedawna nieuczestniczący w życiu politycznym.

Na jego pozytywny odbiór wpływało także osobiste zainteresowanie rozbudową systemu ogrzewania mieszkań w Rydze. A przecież stolica to połowa mieszkańców Łotwy. Dzięki mediom społecznościowym stał się także najbardziej aktualnym twórcą newsów dotyczących całego kraju, dlatego stał się bardzo popularny. I dlatego też będzie nadal pełnił funkcję premiera. Choć jeśli chodzi o Kulbergsa, to wedle mnie jest to taki wariant polityczny przypominający Viktora Orbana z Węgier.

Nie jest wykluczone, że będzie on premierem minimum przez dwie kadencje. Wokół niego pojawiają się specjaliści od politycznej socjotechniki, którym bardzo się podoba praca z facetem mającym tak znaczne poparcie wśród wyborców. Ta współpraca zaś przełoży się na mocną pozycję Kulbergsa na stanowisku premiera. Nigdy bowiem żadna łotewska partia nie uzyskała tak wielkiego poparcia, jak ekipa premiera w obecnej elekcji. Te 41 mandatów w parlamencie to rekord.

Łotwa-2026-10-17-2-PORTAL
Nikolajs Kabanovs: „Kulbergs nie będzie do koalicji zapraszał partii Slesersa ani Julii Stepanenko, traktowanych na Łotwie jako prorosyjskich” | Fot. archiwum prywatne

Budowa koalicji

O wpływie mediów społecznościowych na zwycięstwo partii Kulbergsa mówił też łotewski analityk i były dyplomata Armands Gūtmanis. – Kulbergs to dowód na to, jak skuteczna może być kampania w internecie. Na dodatek wyborca chciałby jakichś zmian. A Kulbergs był synonimem tych zmian. Wyborcy zaś patrzą na politykę bardzo emocjonalnie.

W nowej kadencji brak oczekiwanych reform lub niepowodzenia rządu trudno będzie jednak tłumaczyć napięciami koalicyjnymi, na co powoływali się jego poprzednicy. Kulbergs planuje bowiem zreformować finanse publiczne, ograniczyć biurokrację, przyciągnąć inwestycję oraz wzmocnić służby mundurowe.

O zawiłościach nowej kadencji wypowiedział się Nikolajs Kabanovs. – Kto by nie był w tej nowej koalicji, to i tak pierwsze skrzypce będzie tam grał Kulbergs. Przy takiej liczbie mandatów premier może sobie pozwolić na różne warianty. Jego koalicjanci zawsze będą musieli mieć świadomość, że on może ich wymienić na innych, bardziej spolegliwych. Jego ugrupowanie ma bowiem nad potencjalnymi koalicjantami od trzech do czterech razy więcej mandatów. Kulbergs nie będzie jednak do koalicji zapraszał partii Slesersa ani Julii Stepanenko, traktowanych na Łotwie jako prorosyjskich. Będzie więc pewnie tworzył rząd bardziej liberalny z „Nową Jednością” i „Postępowcami” lub też bardziej konserwatywny wariant – z „Narodowym Zjednoczeniem” i „Nową Jednością”.

Wyniki wyborów dają premierowi silną pozycję negocjacyjną. Dzięki temu „Zjednoczona Lista” będzie miała większy niż dotąd wpływ na kształt koalicji i jej program.

W ciągu najbliższego roku grupa Kulbergsa przyjmie też jakąś jednolitą ideologię tak, by nabrać cech normalnej partii, a nie luźnej grupy ludzi. Taki Andris Skride jest do tej pory znany raczej tylko z tego, że jest znakomitym kardiochirurgiem, o sławie ogólnoeuropejskiej i jednocześnie to osoba o liberalnych poglądach. Z drugiej strony, u Kulbergsa znajduje się także wiele osób o bardziej konserwatywnych poglądach. Wspólna ideologia jest więc niezbędna. Choć nie podlega żadnej wątpliwości, że będzie to nadal grupa prozachodnia i antyrosyjska. Bardzo będzie też ważne, gdzie Kulbergs wybierze się w pierwsze podróże zagraniczne.

Pierwsze wizyty będą u sąsiadów – na Litwie i w Estonio. Później jednak przyjdzie czas na wyjazd do Europy lub Ameryki. To będzie sygnał, czy Łotwa będzie zerkała na Trumpa, czy na Brukselę.

Podobną opinię wygłasza Armands Gūtmanis. – Premier na pierwszy cel zagranicznej podróży wybierze Wilno i Tallinn. Wszak to nasi sąsiedzi. Z braku wyjazdu do Brukseli wykpi się tym, że przecież dopiero co unijną stolicę odwiedzał, a prócz tego jeszcze w tym roku mają się odbywać co najmniej dwa spotkania europejskich premierów. Waszyngton to zaś nie jest częsty kierunek podróży łotewskich premierów. Tam z reguły jeździł albo prezydent, albo szef MSZ. Czyli pewnie trzecim kierunkiem podróży stanie się Berlin i zaraz potem Warszawa.

Pewny trwałości ugrupowania premiera Łotwy, w dzierżeniu władzy jest również Gūtmanis. – Samo ugrupowanie Kulbergsa to formalnie trzy małe partyjki i jeszcze jedna organizacja pozarządowa. Ta ekipa trzyma się razem już trzy lata, choć możliwe są różnorakie spory, szczególnie jeśli przyjdzie do ograniczeń budżetowych. A taki dylemat stanie przed rządzącymi, bo stan finansów publicznych nie jest najlepszy. Inna rzecz, iż większość deputowanych ostatnio wybranych to nowicjusze. Przynajmniej na początku będą dość łatwi do prowadzenia – mówi Gūtmanis.

Cień Rosji

Wybory na Łotwie odbywały się w atmosferze rosyjskiego zagrożenia. Rosyjskie drony wlatywały kilkakrotnie w łotewską przestrzeń powietrzną. Uszkodzony został m.in. magazyn ropy w przygranicznej nieopodal granicy z Rosją i Białorusią Rzeżycy (Rezekne).

Problemem nadal jest ponad 10 tys. prób nielegalnego przekraczania granicy z Białorusią. Na dodatek echem w Rydze odbijały się rosyjskie pomruki dotyczące potrzeby „ochrony” rosyjskojęzycznej mniejszości na Łotwie przed rzekomą dyskryminacją. Na wniosek Łotwy lotnictwo NATO skierowało, na okres wyborów, do bazy lotniczej Lielvārde dwie pary niemieckich myśliwców Eurofighter.

Kulbergs jako premier najprawdopodobniej doprowadzi do zmian na stanowiskach ministra obrony i ministra spraw zagranicznych. Łotwa nadal będzie traktować członkostwo w NATO oraz współpracę ze Stanami Zjednoczonymi i Kanadą jako fundament polityki zagranicznej. Rosja będzie nadal uważana za zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju, stąd nie zmieni się także wsparcie Ukrainy. Choć Julia Stepanenko ogłosiła, że jest za „dyplomatycznym” rozwiązaniem wojny na Ukrainie i jednoczesnym wstrzymaniem pomocy dla Kijowa. Nie przedstawiła jednak, jak to widzi konkretnie. Gūtmanis ma w tej kwestii swoje zdanie.

– Stepanenko to wykształcona kobieta. Może dlatego także w tej sprawie nie chce się wypowiadać jednoznacznie. Tym bardziej, że generalnie Łotysze są za popieraniem Ukrainy. Takie wypowiedzi doprowadzają tylko do jeszcze większego izolowania jej formacji w parlamencie – mówi Armands Gūtmanis.

Łotwa-2026-10-17-3-PORTAL
Armands Gūtmanis: „Premier na pierwszy cel zagranicznej podróży wybierze Wilno i Tallinn. Wszak to nasi sąsiedzi” | Fot. archiwum prywatne

Mniejszość rosyjska w rozsypce

Polaryzacja etniczna nadal stanowi ważną oś łotewskiej polityki. Konflikty społeczne coraz częściej są jednak niezależne od podziałów językowych, stąd słaby wynik partii orientujących się na elektorat rosyjskojęzyczny. Zdecydowana większość wyborców rosyjskojęzycznych poparła, albo oligarchiczną „LPV”, albo otwarcie prorosyjski sojusz „SV/AJ”.

W rosyjskojęzycznej Łatgalii pierwsze miejsce zajęła LPV (29,07 proc.), wyprzedzając „Zjednoczoną Listę” Kulbergsa, a dopiero na trzecim miejscu uplasował się blok „SV/AJ”. W Rydze, gdzie mieszka znaczna część rosyjskojęzycznych obywateli Łotwy, radykalna „Suwerenna Władza” osiągnęła lepszy wynik niż ugrupowanie Šlesersa, zajmując odpowiednio drugą i trzecią pozycję. Łączne poparcie dla obu formacji było nieznacznie niższe niż to, które w wyborach w 2011 i 2014 r. zdobyła Socjaldemokratyczna Partia „Zgoda”.

Do parlamentu weszły, z ugrupowań odwołujących się do jednoznacznego poparcia grup rosyjskojęzycznych, tylko partia Julii Stepanenko oraz LPV z Ainārsem Šlesersem. Przy czym obydwa te ugrupowania usiłują także przekonać do siebie elektorat łotewski. Poza parlamentem pozostało „Centrum Zgody” oraz „Dla Stabilności”, których poparcie nie przekracza 2,5-3 proc. Lider tego drugiego ugrupowania, Aleksejs Rosļikovs, uciekł wiosną na Białoruś w związku ze sprawą karną wszczętą przeciwko niemu na Łotwie i stamtąd prowadził agresywną, opartą na dezinformacji kampanię wyborczą. Jak się okazało nieskuteczną.

Sytuację ugrupowań, na które głosują rosyjskojęzyczni komentuje również Armands Gūtmanis. – Tych ugrupowań, które zwracały się o głosy do rosyjskojęzycznych było kilka. To rozdrobnienie nie wpływało dobrze na rezultaty wyborcze. „Centrum Zgody” jeszcze w roku 2018 uzyskało poparcie w granicach 30 proc., teraz zaś dostali 1 proc. i już nie będą obecni w parlamencie. Na dodatek tak ugrupowanie Siliny, jak i Slesersa, starało się kokietować równolegle hasłami socjalnymi Łotyszy.


Krzysztof Szczepanik, wnp.pl


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 41 (119) 17-23/10/2026

Afisze

Więcej od autora

„Nad brzegiem Żejmiany” — święto polskiej kultury, tradycji i wspólnoty

4 października w Centrum Kultury w Podbrodziu odbył się XXVIII Festyn Kultury Polskiej „Nad brzegiem Żejmiany”. Organizatorem tego wyjątkowego wydarzenia był Święciański Oddział Rejonowy Związku Polaków na Litwie. Festyn, organizowany co roku, jest okazją do pielęgnowania polskiego dziedzictwa kulturowego oraz przypominania o wartościach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Poprzez muzykę, śpiew i taniec Polacy mieszkający na Ziemi Święciańskiej kultywują tradycje swoich przodków i przekazują je młodszym pokoleniom.

Dwa filmowe wieczory i spotkania z twórcami w Domu Kultury Polskiej

Są filmy, których historie zostają z nami jeszcze długo po wyjściu z kina. Wracamy myślami do bohaterów, zastanawiamy się nad ich wyborami, czasem odnajdujemy w ich losach coś z własnych doświadczeń. Właśnie na takie spotkania z polskim kinem zaprasza w październiku Dom Kultury Polskiej w Wilnie.

Skarby Malborka na wyciągnięcie ręki. Wykład kuratorski w Pałacu Władców

Muzeum Narodowe Pałac Wielkich Książąt Litewskich zaprasza na wykład kuratora wystawy „Z Malborka wieść się niesie… Skarby Malborka” Bartłomieja Butryna pt. „Skarby Malborka w Wilnie — wystawa prezentująca trzy oblicza muzeum mieszczącego się w polskim zamku krzyżackim”. Wydarzenie odbędzie się 15 października 2026 r. o godz. 18.00 w Muzeum Narodowym Pałacu Wielkich Książąt Litewskich w Wilnie (pl. Katedros 4).