Wilno sprzed stu lat: śladami fotografii Jana Bułhaka na PUTW

18 października 2026 r. na zaproszenie Ryszarda Kuźmy, rektora Polskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Wilnie, gościliśmy w swych progach pana Józefa Szostakowskiego. To poeta, dziennikarz i animator kultury działający na Wileńszczyźnie, doktor nauk humanistycznych. Jest autorem przewodników literackich i książek poświęconych dziedzictwu kulturowemu.

Czytaj również...

Ciekawostki dot. nazewnictwa

Przeszedł Wilno wzdłuż i wszerz niezliczoną ilość razy, oprowadzając turystów. Z wielką pasją opowiada historie Wilna i ludzi z nim związanych. Opowiadania swe zawsze przeplata ciekawymi historyjkami. Tym razem dowiedzieliśmy się skąd i jak powstały takie stołeczne dzielnice jak Karolinki, Justyniszki i Wierszuliszki (okazuje się, że nazwy te wywodzą się z popularnej niegdyś tradycji nadawania majątkom imion żeńskich, np. imienia właścicielki albo córki – przyp. red). Dowiedzieliśmy się, że pewien bardzo zamożny pan miał niegdyś troje dzieci — dwie córki: Karolinę i Urszulę oraz syna Justyna. Od ich imion zostały nazwane osiedla, które obecnie stały się dzielnicami Wilna.

Mistrz, który zatrzymał Wilno w fotografiach

Ale tym razem mowa była o Janie Bułhaku. Jan Bułhak to filozof i teoretyk. Mistrz polskiej fotografii. Był założycielem Fotoklubu Wileńskiego oraz współzałożycielem Fotoklubu Polskiego. Wilno w jego fotografiach pojawiało się w latach 1930-1950.

Kiedyś zdjęcia robiło się inaczej. Były błony fotograficzne, które należało wywołać, utrwalić i wysuszyć, najczęściej to się robiło w łazience, suszyło się na sznurku. Obecnie mamy komórki. Zaginęła sztuka fotografowania. Współczesna fotografia korzysta z zupełnie innych technologii.

Jan Bułhak zatrzymał na fotografiach Wilno, którego już nie ma. Chociaż od powstania tych zdjęć minęło ponad 100 lat, nadal zachwycają kompozycją, światłem czy atmosferą. Autor przedstawił nam niemało zdjęć Wilna z tamtych lat. Była kaplica świętego Kazimierza w promieniach słonecznych, na których, okazuje się, można wszystko zawiesić. Była też kapliczka obok kościoła św. Rafała, której już nie ma. Oglądaliśmy popiersie Władysława Syrokomli w kościele św. Janów, jak też dom przy ulicy Niemieckiej, w którym mieszkał Stanisław Moniuszko. Były też budynki szkoły Lelewela oraz gimnazjum Żeligowskiego, modlące się staruszki koło Ostrej Bramy, wszystkie w białych chustkach. Widzieliśmy też zachodnią bramę Zamku Giedymina oraz drewnianą dobudówkę, a także balkonik w muzeum Adama Mickiewicza.

Miasto, którego już nie ma

Ostatni zakład fotograficzny Jana Bułhaka mieścił się przy Placu Orzeszkowej, obecnie al. Giedymina 9. Tam się znajduje tablica upamiętniająca Jana Bułhaka i jego pracownię.

W lipcu 1944 r. spłonęło mieszkanie fotografa, zniszczeniu uległa niemal cała kolekcja negatywów licząca około tysiąca sztuk. Po wyjeździe z Wilna musiał zacząć ją tworzyć od nowa.

Poznaliśmy dużo ciekawostek o Wilnie, którego już nie ma, utrwaliliśmy w pamięci te historycznie ważne miejsca i na pewno, spacerując po mieście, jeszcze do nich wrócimy.


Monika Pażusińska,
członkini zarządu PUTW w Wilnie

Afisze

Więcej od autora

Hołd miłości, dobry humor i operetka. „Zakochani jak Kiepura” w wileńskim DKP

Na scenie śpiewali o miłości, poza nią przez trzydzieści lat dzielili życie. Historia Jana Kiepury i Marty Eggerth zainspirowała twórców koncertu „Zakochani jak Kiepura”, który 9 listopada o godz. 18.30 odbędzie się w Domu Kultury Polskiej w Wilnie. W programie wieczoru znajdą się muzyka i opowieści o słynnej parze, którą połączyły uczucie oraz wspólna pasja.

„Dom dobry” w Domu Kultury Polskiej w Wilnie. Spotkanie z Wojciechem Smarzowskim

„Najtrudniejsza dla nas była scena gwałtu” — przyznał Wojciech Smarzowski podczas spotkania z wileńską publicznością. Po pokazie swojego najnowszego filmu „Dom dobry” reżyser opowiadał o pracy nad obrazem, rozmowach z osobami doświadczającymi przemocy i nadziei, którą dostrzega w ich historiach.