Za i przeciw
Litwa, od pewnego czasu, zastanawia się nad opodatkowaniem nadzwyczajnych zysków Orlen Lietuva. To rozwiązanie pomogłoby zebrać dodatkowe środki do deficytowego budżetu na przyszły rok. Przewodniczący Sejmu Juozas Olekas popiera pomysł z opodatkowaniem i dodaje, że na Litwie może funkcjonować niższa stawka niż w sąsiedniej Polsce. Od 1 listopada 2026 r. koncerny paliwowe w Polsce są zobowiązane do zapłaty nowego podatku od nadzwyczajnych zysków z tytułu zbycia paliw ciekłych.
„Nie ma potrzeby wchodzić w konflikt z Polską. Z tego, co wiem, Polska wprowadziła podatek od nadzwyczajnych zysków, więc nie musimy jej wyprzedzać. Możemy nawet zastosować niższą stawkę, pokazując, że wspieramy rozwój infrastruktury naftowej w naszym kraju — oświadczył Olekas dla Žinių radijas.
Szef parlamentu dodał, że na razie nie rozmawiał z przedstawicielami koncernu, ponieważ nie ma wspólnego stanowiska koalicji rządzącej.
Minister finansów Taurimas Valys jest przeciwny dodatkowemu opodatkowaniu Orlenu, ponieważ to może negatywnie wpłynąć na dwustronne relacje. „Istnieje wiele niewiadomych związanych ze stosunkami międzynarodowymi. Otrzymaliśmy również nieformalną opinię Ministerstwa Spraw Zagranicznych, z której wynika, że nie byłoby ono skłonne poprzeć tego rozwiązania ze względu na określone czynniki ryzyka wynikające ze stosunków dwustronnych. Z całą pewnością możemy więc powiedzieć, że szczegółowo przeanalizowaliśmy tę kwestię” — tłumaczył przed kilkoma tygodniami z minister.
Plany Orlenu
Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara, w rozmowie z PAP, oświadczył, że w ciągu ostatnich 20 lat w zakup i modernizację rafinerii w Możejkach grupa Orlen zainwestowała ponad 5 mld dolarów. Zysk był na poziomie 1 mld dolarów. Fąfara zaznaczył, że teraz jego spółka ma dylemat, ponieważ musi podjąć decyzję w sprawie inwestycji BoB, czyli budowy instalacji pogłębionego przerobu ropy w Możejkach. „Albo przeznaczamy dodatkowe — bardzo wysokie — nakłady na dokończenie inwestycji w BoB, co przedłuży czas życia tej rafinerii o kilkanaście lat, albo rezygnujemy z tej inwestycji i przyjmujemy ryzyko, że będzie to jedna z pierwszych rafinerii w naszym regionie, która zakończy działalność” — oświadczył.
Fąfara podkreślił, że Orlen zdaje sobie sprawę, iż rafineria w Możejkach w obecnej sytuacji geopolitycznej ma znaczenie strategiczne. „Orlen Lietuva to gwarant bezpieczeństwa energetycznego w regionie. Szczególnie w obecnych warunkach geopolitycznych” — dodał.
Nie ma miejsca na próżnię
Orlen Lietuva to 1 500 miejsc pracy w Możejkach i ok. 8 tys. miejsc pracy w firmach współpracujących. Spółka jest największym płatnikiem podatków w kraju.
— Warto podkreślić ze stanowczością, że współpraca z Orlenem jest dla Litwy czymś bardzo ważnym. Warto też zauważyć, że tę kartę (zamknięcie rafinerii w Możejkach — przyp. red.) Orlen wykorzystywał już niejednokrotnie. Ta kwestia pojawia się zawsze, kiedy są próby wprowadzenia na Litwie pewnych bardziej rygorystycznych rozwiązań. Warto dodać, że Litwa tylko hipotetycznie rozważa pewne rozwiązania, które rząd Polski u siebie już wprowadził. Sądzę, że obecnie na Litwie nie możemy sobie pozwolić na zostawienie miejsca na pewną próżnię — komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” Jekaterina Rojaka, przewodnicząca sejmowego Komitetu Gospodarki i Innowacji.
Rojaka sądzi, że inwestycje w modernizację rafinerii są uzasadnione ekonomicznie.
— Orlen Lietuva jest spółką przynoszącą zysk. Kiedy jest zysk, to inwestycja w modernizację jest uzasadniona. Gdyby podjęto decyzję o nieinwestowaniu, to tutaj będzie można mówić o decyzji motywowanej politycznie — sądzi Jekaterina Rojaka.



