Krystyna Juckiewicz: Wybór Karola Wojtyły na papieża 16 października 1978 r. zmienił losy świata, ale w wymiarze duchowym był to przede wszystkim akt zawierzenia Bogu. Jak z perspektywy Ojca patrzeć na tamto wydarzenie – jako na znak działania Ducha Świętego w Kościele?
O. Emilian Władysław Bojko OCD: Powinniśmy przyjąć w pokorze to bierzmowanie dziejów, udzielone narodowi przez św. Jana Pawła II, wielkiego papieża, prowadzone przez Ducha Świętego, abyśmy nigdy nie zasmucali go w Kościele. To bierzmowanie dziejów było bardzo ważne dla naszego narodu, gdyż wśród ludzi zaczynał się rozwijać duch wzajemnego zaufania, że możemy budować nową Polskę. Wielką rolę w odnowie tego ducha wzajemnego zaufania czynił również kapelan robotników, bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Robotnicy zaufali i jego nauki traktowali jako dar Ducha Świętego, który oświeca ich umysły i ich sposób wzajemnego zaufania. Ta wspólnota robotników była silna duchem.
Bł. ks. Jerzy Popiełuszko czerpał ducha z nauki św. Jana Pawła II. Nauka papieża była też dobrze przyjmowana w całym świecie. Zauważmy, wszędzie dokonywały się przemiany społeczne i państwowe.
Jan Paweł II od pierwszych chwil pontyfikatu wołał: „Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”. Skąd współczesny człowiek, często zagubiony i pełen lęku, ma czerpać tę duchową odwagę, o której mówił papież?
Uważam, że tę odwagę należy czerpać z sakramentu pokuty, poprzez który człowiek ochrzczony prawdziwie nawraca się i przeżywa przemianę swojego serca, swojej duszy i swojego życia. Tam człowiek nie boi się stanąć twarzą w twarz przed Bogiem i powiedzieć: „Panie Boże, mój Ojcze, chcę pełnić Twoją wolę”. Przemiana, która dokonuje się w duszy, jest to przemiana poznania prawdy, przemiana wspomnienia piękna i przemiana pragnienia dobra. Te trzy sprawy są bardzo ważne w życiu człowieka, tak nauczał papież. Dusza ludzka į serce potrzebują przeżywać prawdę, piękno i dobro w duchu wiary, nadziei i miłości, tak jak to otrzymują w sakramencie chrztu świętego. Te dary Ducha Świętego są nam dane jako zadanie, przypominał papież, do wypełnienia w naszym życiu.
W ten sposób przemienia się nasze życie osobiste, społeczne i narodowe. Przypomnijmy, chrzest całego narodu stanowił o wielkości i autonomii naszej ojczyzny. Trzeba, zachęcał papież, abyśmy pamiętali o naszej historii narodowej i z niej czerpali dobrą naukę wiary i miłości dla niej.
Karol Wojtyła przez całe życie – od Pierwszej Komunii Świętej – nosił szkaplerz karmelitański i fascynował się św. Janem od Krzyża. W jaki sposób ten głęboki, karmelitański rys duchowości i zawierzenia Maryi kształtował jego świętość i pomagał mu dźwigać ciężar pontyfikatu?
Szkaplerz noś i na różańcu proś, a na pewno będziesz zbawiony! Karol Wojtyła od Pierwszej Komunii Świętej uczył się miłości do Matki Bożej, zaufania Jej opiece. Akt przyjęcia szkaplerza uważał za akt konsekracji dla Matki Bożej: „Cały jestem Twój, Matko Boża i Matko moja. Ty, Matko Boża, braci Karmelitów nazwałaś Twoimi Braćmi i dałaś Świętemu Szymonowi Stockowi, Generałowi Zakonu Karmelitów, Szkaplerz Święty jako znak obrony i opieki”.
Święty Jan Paweł II kochał Karmel. W Wadowicach na Górę Karmel chodził do Kościoła. Tam miał swego spowiednika i kierownika duchowego, ojca Bogusława, karmelitę. Kochał świętych Karmelu, a szczególnie św. Jana od Krzyża. Uczył się od niego drogi wiary, aby podążać drogą na Górę Karmel. Ten rys karmelitańskiej duchowości czynił z papieża człowieka silnej wiary.
Gdy pracował w kamieniołomach, czytał książkę św. Jana od Krzyża „Droga na Górę Karmel” i ta droga silnej wiary pomogła mu obronić naukowo doktorat z teologii o duchowości św. Jana od Krzyża. W tej książce Ojciec Święty przedstawia piękno wiary w nauczaniu św. Jana od Krzyża.
Święty Jan Paweł II, papież, chciał być karmelitą, odprawił nawet dziesięciodniowe rekolekcje przed wstąpieniem do zakonu. W dzień wyznaczony przez ojca Bogusława szedł do klasztoru; w drodze zatrzymał go jego kolega i zapytał: „Karolu, dokąd idziesz?”. Karol odpowiedział: „Idę do karmelitów”. „To ty nie wiesz, że wybuchła wojna, Niemcy są już w klasztorze i twój spowiednik, ojciec Bogusław, został przez nich uwięziony?!”. „Nic o tym nie wiem, bo byłem na rekolekcjach”. Kolega doradził: „Zabieraj tatę i jedźcie do Krakowa, bo będą ciebie szukać…”.

Karmel kojarzy się z ciszą, pustynią i kontemplacją. Jan Paweł II był człowiekiem ogromnego działania, a jednocześnie nieustannego zatopienia w Bogu. Jak możemy uczyć się od niego tej trudnej sztuki – bycia kontemplatywnym w środku bardzo aktywnego, codziennego życia?
Powiedziałbym, że prowadząc bardzo aktywne życie codzienne, człowiek może przeżywać ciszę i pustynię, bo smutna jest pustka i załamanie w naszym życiu. Karmel ukazuje ciszę, samotność i kontemplację jako spotkanie z Bogiem sam na sam, gdzie człowiek szczerym sercem wyznaje Bogu: „Panie, Ty jesteś zawsze ze mną i wszystko moje jest Twoje”.
Pierwsi karmelici byli pustelnikami, mieszkali w grotach wykutych w skale obok Góry Karmel i uważali się za uczniów naszego ojca, proroka Eliasza, który jest ojcem duchowym zakonu karmelitów. Pustelnia stanowiła szczególne miejsce kontemplacji. W ciszy i samotności pustelnik modli się do Boga, ta modlitwa dla niego jest szczególnym darem Bożym. Dopiero św. Albert, patriarcha Jerozolimy, w 1207 r. dał karmelitom regułę, że mogą tworzyć wspólnotę i niektórzy mogą żyć jako pustelnicy.
Obchodząc Dzień Papieski, łatwo zatrzymać się na poziomie sentymentów lub wspomnień o wielkich wydarzeniach. Jak przeżyć ten czas w sposób głęboko wewnętrzny, aby stał się on dla nas impulsem do osobistego nawrócenia i ożywienia wiary?
Trzeba obchodzić ten dzień z wiarą, taką, jaką 2 mln Polaków okazywało w Krakowie wobec Ojca Świętego w 1979 r., w czasie jego pierwszej pielgrzymki do Polski. Wówczas dokonała się przemiana serc w narodzie. Ta pielgrzymka na stałe zapisała się w historii naszego narodu, gdyż wiązała się z ożywieniem wiary i osobistym nawróceniem. Każdy, kto tam był i słyszał słowa Ojca Świętego, powtarzał: „Mogę odnowić moją wiarę”.

Gdyby Ojciec miał wskazać jedną, najważniejszą lekcję duchową, jaką św. Jan Paweł II zostawił nam w swoim testamencie życia – co by to było?
Fatima, Fatima, Fatima – tak modlił się Ojciec Święty w czasie zamachu na jego życie. Gdy papież odwiedził Alego Agcę w więzieniu, ten zapytał go: „Dlaczego krzyczałeś: Fatima? Czy wiedziałeś, że to była córka Mahometa? Ojciec Święty mu odpowiedział: Znam inną Fatimę, której ty nie znasz”. My znamy: „Cały jestem Twój, Maryjo – Totus Tuus”. To jest testament dla nas: Bogurodzica Dziewica, Matka Boża sama przyszła do naszego kraju, sama wybrała Częstochowę i wielokrotnie broniła nasz kraj w trudnych i pełnych cierpieniach chwilach, znamy to z historii. Św. Jan Paweł II żył tą historyczną opieką Matki Bożej i znał sekrety Matki Bożej z Fatimy.
Jan Paweł II w testamencie prosi o wybaczenie i sam wybacza. Jaką lekcję miłosierdzia i pojednania pozostawił Kościołowi w tym dokumencie?
Święty Jan Paweł II poprzez lekcję miłosierdzia i pojednania zostawił Kościołowi lekcję nadziei. Nadzieja odnowienia życia, nadzieja odnowienia wiary, nadzieja odnowienia miłości bliźniego, to jest testament Ojca Świętego. Do wypełnienia tego testamentu potrzebna jest wytrwałość, według słów Pana Jezusa: „Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”.
Papież nie zostawił po sobie dóbr materialnych, napisał: „Nie pozostawiam po sobie żadnego własnościowego mienia, którym należałoby rozporządzić”. Jak ten radykalny akt ubóstwa rezonuje z zakonnym ślubem ubóstwa, który składa każdy karmelita?
Kiedy przychodzi emerytura, to każdy karmelita mówi: „Swoje parę groszy ofiaruję dla dobra wspólnego i przez notariusza do odbierania mojej emerytury upoważniam naszego ekonoma. Tak więc nie mam dóbr materialnych, odchodzę ubogi z tego świata, nie ma nic w posiadaniu”. Również w Watykanie byli ci, którzy mieli urzędy do rozporządzania dobrem wspólnym – i dobro wspólne według ubóstwa jest najważniejszym dobrem. Trzeba w zakonie umieć prosić i niczego nie nazywać dobrem własnym, a szanować dobro wspólne na chwałę Bożą i dla dobra zakonu.
Gdyby Ojciec miał wskazać jedno najważniejsze zdanie lub przesłanie z tego testamentu, które powinno stać się drogowskazem dla współczesnego chrześcijanina, co by to było?
Byłaby to modlitwa: „Jezu, ufam Tobie” i „Matko Boża Miłosierna, módl się za nami”. Jan Paweł II, święty, był i jest Apostołem Miłosierdzia Bożego.

Jak z perspektywy Ojca i wspólnoty zakonnej dzisiejszy Kościół i wierni mają przeżywać Dzień Papieski oraz rocznicę wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową? Czy te dni mają być dla nas bardziej czasem nostalgii, czy realnym impulsem do działania?
Te dni mają być dla nas czasem realnym, impulsem do działania. Papież wzywał nas do działania, mówiąc: „Jeszcze nie wypełniliście do końca to, co was nauczałem, wprowadzajcie moje słowa w czyn. Bądźcie rozumni i wytrwali i nie zniechęcajcie się w szukaniu dobra dla chwały Bożej, dla bliźniego i dla siebie samego”.
Kościół ma przeżywać Dzień Papieski z wiarą, że Bóg wybrał tego papieża, bo on był gotowy pełnić Jego wolę wobec Kościoła, wobec swojej Ojczyzny i wobec całego świata.
Wiara św. Jana Pawła II była i nadal jest impulsem do działania dla chwały Bożej, dla dobra Kościoła i dla dobra Ojczyzny: Bóg, Honor, Ojczyzna. Tak mi dopomóż Bóg.
Wywiad opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 41 (119) 17-23/10/2026









