Przez ostatnie sto lat sytuacja osób z niepełnosprawnością wzroku na Litwie zmieniła się zasadniczo. Od życia zależnego od dobrej woli bliskich przez pracę w odizolowanych społecznościach w czasach sowieckich po współczesne dążenie do samodzielności – każda epoka przynosiła nowe możliwości, ale też ograniczenia. Dziś osoby niewidome i słabowidzące mogą same decydować o swoim wykształceniu, zawodzie i życiu osobistym. Nadal jednak napotykają bariery, m.in. w dostępie do usług publicznych, transporcie i na rynku pracy.
Trudne początki organizacji
Historia zorganizowanego ruchu na rzecz praw osób z niepełnosprawnością wzroku na Litwie sięga lat 20. XX w. Jak podkreśla Paulius Kalvelis, prezes Litewskiego Związku Niewidomych i Słabowidzących (LASS), przełomowe znaczenie miały lata 1926–1927. W 1926 r. grupa ludzi uwierzyła, że osoby niewidome i słabowidzące mogą być pełnoprawnymi członkami społeczeństwa. Rok później powstał litewski alfabet dostosowany do pisma Braille’a.
– W XIX w., kiedy pojawił się alfabet Braille’a, rozpoczął się ruch na rzecz tego, aby osoby z niepełnosprawnością wzroku mogły zdobywać wykształcenie, zawód i być pełnoprawnymi członkami społeczeństwa. Te idee dotarły z Europy na Litwę. W 1926 r. grupa ludzi spotkała się i uwierzyła, że osoby z niepełnosprawnością wzroku mogą być pełnoprawną częścią naszego społeczeństwa. Tak wszystko się zaczęło – opowiada Kalvelis.
Przed powstaniem organizacji sytuacja osób niewidomych i słabowidzących była szczególnie trudna. Brakowało możliwości nauki, przygotowania zawodowego i zdobycia pracy. Ich przyszłość w dużej mierze zależała od tego, czy rodzina była w stanie i chciała zapewnić im utrzymanie oraz opiekę.
– Na początku XX w. życie osób z niepełnosprawnością wzroku nie było łatwe. Nie było możliwości zdobycia wykształcenia ani zawodu. Wszystko pozostawało w rękach rodziny i zależało od jej dobrej woli. Osoby z niepełnosprawnością wzroku często musiały prosić o pomoc – wspomina prezes organizacji.

Droga do większej niezależności
W szerszej perspektywie historycznej osoby niewidome przez stulecia pozostawały zależne od otoczenia. Jak zauważa Kalvelis, do XVIII w. ich życie, zwłaszcza w Europie, często opierało się na opiece rodziny. Dla części osób sposobem na przetrwanie było żebranie. Zdarzało się, że niewidomi zarabiali na życie, śpiewając, jednak takie przypadki należały raczej do wyjątków.
Dopiero rozwój edukacji osób niewidomych, upowszechnienie pisma Braille’a i tworzenie instytucji zajmujących się ich kształceniem otworzyły drogę do większej niezależności. Na Litwie stopniowo powstawały placówki, w których uczono nie tylko przedmiotów szkolnych, lecz także konkretnych zawodów. Rozwijał się m.in. masaż. W większych miastach pojawiały się zakłady produkcyjne, gdzie osoby z niepełnosprawnością wzroku mogły znaleźć zatrudnienie. Wykonywano tam przede wszystkim prace ręczne, między innymi produkowano szczotki i inne wyroby.
Był to ważny krok w stronę samodzielności. Możliwość zdobycia umiejętności zawodowych i podjęcia pracy dawała szansę na większą niezależność finansową, choć dostępne możliwości pozostawały ograniczone.
W czasach sowieckich życie osób z niepełnosprawnością wzroku przybrało inny charakter. W większych miastach tworzono specjalne dzielnice, w których osoby niewidome i słabowidzące mieszkały i pracowały. Miały tam zakłady pracy, biblioteki, placówki kulturalne, przychodnie i sklepy. W Wilnie taka dzielnica znajdowała się przy ulicy Švitrigailos, w Kłajpedzie przy ulicy Šviesos, a w Szawlach przy ulicy Spindulio.
– Było to swego rodzaju państwo w państwie. Osoby z niepełnosprawnością wzroku miały pracę, instytucje kultury, biblioteki, przychodnie i sklepy, czyli wszystko, czego potrzebowały. Nie oznaczało to jednak integracji ze społeczeństwem. Ludzie żyli w odizolowanych społecznościach – zaznacza Kalvelis.
Takie rozwiązanie zapewniało dostęp do podstawowych usług i zatrudnienia, ale jednocześnie oddzielało osoby z niepełnosprawnością wzroku od reszty społeczeństwa. Życie toczyło się w obrębie własnej społeczności, a możliwości samodzielnego wyboru drogi zawodowej i osobistej były bardziej ograniczone niż obecnie.

Edukacja włączająca
Kolejny przełom nastąpił po odzyskaniu przez Litwę niepodległości. Rozwinęła się edukacja włączająca, a osoby z niepełnosprawnością wzroku uzyskały większe możliwości podejmowania pracy na otwartym rynku. Zyskały również większą swobodę wyboru szkoły, kierunku kształcenia i zawodu. Nie wszystkim udało się jednak równie łatwo odnaleźć w nowych warunkach. Samodzielność wymagała zdobycia wykształcenia, znalezienia zatrudnienia i pokonania barier.
– Po odzyskaniu niepodległości osoby z niepełnosprawnością wzroku mogły same decydować, czego chcą się uczyć, jaki zawód zdobyć i jak ułożyć sobie życie osobiste. W poprzednim systemie nie było takiej swobody – podkreśla rozmówca.
Zmieniło się nie tylko życie osób z niepełnosprawnością wzroku, lecz także społeczne podejście do niepełnosprawności. Dawniej dominowało przekonanie, że osoba niewidoma lub słabowidząca przede wszystkim potrzebuje opieki, pomocy i współczucia.
– Nie powiedziałbym, że dawniej uważano te osoby za mniej wartościowe. Podejście opierało się raczej na przekonaniu, że zostały skrzywdzone przez los i należy im pomagać – mówi Kalvelis.
Dziś osoby z niepełnosprawnością wzroku pracują w wielu zawodach, studiują, rozwijają zainteresowania i budują relacje. Wśród nich są przedstawiciele świata kultury, prawnicy, masażyści i specjaliści z różnych dziedzin. Niepełnosprawność nie oznacza automatycznie wykluczenia z edukacji, pracy czy życia rodzinnego.
Postęp w codziennym funkcjonowaniu
Nie oznacza to jednak, że stereotypy całkowicie zniknęły. Zdaniem prezesa Kalvelisa niepewność i ostrożność w kontaktach często wynikają z braku wiedzy oraz doświadczenia.
– Kiedy człowiek poznaje osobę z niepełnosprawnością wzroku, rozumie, że jest ona taka sama jak wszyscy inni. Czasami nawet bardziej pogodna i energiczna niż przeciętny członek społeczeństwa – zauważa.
Osoby niewidome i słabowidzące uczą się, studiują, pracują, nawiązują relacje i zakładają rodziny. Przeżywają podobne radości i trudności jak inni. Zdarza się, że niepełnosprawność stanowi przeszkodę w nawiązywaniu relacji, ale nie musi być czynnikiem decydującym o życiu osobistym.
Postęp widać także w codziennym funkcjonowaniu. Jednym z najważniejszych osiągnięć jest możliwość samodzielnego udziału w wyborach samorządowych, parlamentarnych i prezydenckich. W lokalach wyborczych dostępne są nakładki z alfabetem Braille’a, a osoby słabowidzące mogą korzystać z lup powiększających. Dzięki temu mogą samodzielnie oddać głos na wybranego kandydata.
– To bardzo ważne dla naszej społeczności. Możemy samodzielnie zagłosować na osobę, którą wybieramy. Dawniej nie mieliśmy takiej możliwości – podkreśla prezes związku.

Przełamywać bariery
Poprawiła się również dostępność przestrzeni publicznej. Pojawia się więcej nawierzchni dotykowych, a w całym kraju wdrażany jest jednolity standard sygnalizacji świetlnej. Osoby z niepełnosprawnością wzroku mogą korzystać z pomocy asystentów osobistych, wsparcia w domu oraz audiodeskrypcji podczas oglądania filmów i spektakli. Istotnym ułatwieniem są także mówiące bankomaty, które pozwalają samodzielnie wypłacać i wpłacać pieniądze.
– Bardzo szybko przyzwyczajamy się do tego, co mamy, i zapominamy, że jeszcze niedawno nie było to dostępne – mówi Kalvelis.
Mimo zmian codzienność osób niewidomych i słabowidzących wciąż nie jest wolna od przeszkód. Jednym z największych wyzwań pozostaje dostosowanie przestrzeni fizycznej oraz informacji do ich potrzeb.
Problem dotyczy zarówno instytucji publicznych, jak i sektora prywatnego. Wizyta w Centrum Rejestrów, Sodrze czy Państwowej Inspekcji Podatkowej nie zawsze oznacza możliwość samodzielnego załatwienia sprawy. Nadal nie wszystkie usługi są odpowiednio dostępne.
– Dostosowanie przestrzeni fizycznej i informacyjnej jest jednym z problemów, które najbardziej nas dziś niepokoją. Udogodnienia istnieją, ale chcielibyśmy, aby zmiany następowały szybciej, zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym – zaznacza Kalvelis.
Do obszarów wymagających dalszych działań zalicza również transport publiczny i wsparcie osób z niepełnosprawnością wzroku na rynku pracy. Samo wprowadzenie rozwiązań nie wystarczy, jeśli nie zapewniają one rzeczywistej samodzielności w codziennym życiu.
Stulecie organizacji jest dla jej członków okazją do podsumowania osiągnięć, ale nie oznacza końca walki o równe prawa i dostępność. – To doskonała okazja, by spojrzeć wstecz i zobaczyć, jaką drogę przeszliśmy, a także zaczerpnąć z doświadczeń poprzedników. Ale trzeba iść dalej. To piękna chwila, w której możemy docenić ich pracę, a potem kontynuować działania, żeby było jeszcze lepiej – podsumowuje Paulius Kalvelis, prezes Litewskiego Związku Niewidomych i Słabowidzących.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 41 (119) 17-23/10/2026







