— Uważam, że taki holding dronowy w Litwie zdecydowanie powinien powstać, i to jak najszybciej. Jak widzimy, wojna w Ukrainie nie dobiega końca, a wiele państw podejmuje podobne działania znacznie szybciej. Nie sądzę, żebyśmy mieli na co czekać. Moim zdaniem należy zgromadzić wszystkich producentów dronów działających na Litwie, przedstawicieli poszczególnych firm, ich liderów i dyrektorów, aby wspólnie omówić dalsze działania. Uważam, że łącząc siły, moglibyśmy szybciej osiągnąć konkretne cele — zauważa w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Arvydas Pocius, członek Sejmowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, były dowódca Litewskich Sił Zbrojnych.
Szansa a bariera
Zdaniem Arvydasa Pociusa utworzenie holdingu pozwoliłoby Litwie szybciej uruchomić produkcję dronów dostosowanych do potrzeb własnej armii. Rozwinięcie krajowego potencjału produkcyjnego stworzyłoby również możliwości dostarczania bezzałogowców innym państwom, przede wszystkim Ukrainie, a także krajom sąsiednim. Zdaniem Pociusa, Litwa powinna obrać właśnie taki kierunek działania.
— Główną przeszkodą w rozwoju krajowego przemysłu dronowego może być rozbudowana biurokracja. Wiele problemów wynika z ograniczeń i procedur narzucanych przez obowiązujące przepisy. Nadmierna ostrożność, brak zaufania, a także liczne zabezpieczenia i kontrole utrudniają rozpoczynanie nowej produkcji i rozwijanie kolejnych rozwiązań. Być może przekonanie, że wszystko trzeba nieustannie kontrolować, chronić i nadzorować, jest również dziedzictwem czasów sowieckich. Uważam, że właśnie to stanowi jedną z głównych barier. Teraz powinniśmy odważniej iść naprzód, biorąc przykład z niektórych naszych sojuszników z NATO i Unii Europejskiej, którzy działają bardzo szybko. Wystarczy spojrzeć na Ukraińców — zobaczmy, jak szybko potrafili dostosować się do sytuacji i zachodzących zmian. My również powinniśmy tak postępować — mówi Arvydas Pocius.
Państwo powinno dać impuls
Przedstawiciele branży krytykują między innymi instytucje podlegające systemowi obrony narodowej, zarzucając im, że mimo istnienia silnego krajowego przemysłu nie składają dotychczas zamówień u litewskich producentów.
„Trzeba zrozumieć, że to państwo i tak kształtuje popyt. Gdyby częścią porozumienia było założenie, że określone zamówienia otrzymywałyby wyłącznie firmy uczestniczące w holdingu, mogłoby to stać się jednym z tematów do dyskusji” — powiedział agencji BNS Vincas Jurgutis, doradca Stowarzyszenia Przemysłu Obronnego i Bezpieczeństwa.
Pomysł utworzenia państwowego holdingu dronowego wysunął minister ochrony kraju Robertas Kaunas. Jak wyjaśnił, państwo uczestniczyłoby w kontrolowanym przez siebie holdingu jako „zaplecze finansowe”.
Tomas Milašauskas, prezes firmy RSI Europe produkującej drony, podkreśla, że firmy mogłyby skoncentrować produkcję na jednym typie dronów, gdyby otrzymały odpowiednie zamówienie od państwa. Jego zdaniem nie wymaga to tworzenia holdingu.
„Decyzje dotyczące działalności przedsiębiorstw podejmuje bezpośrednio Ministerstwo Ochrony Kraju. Jeżeli chce, aby dany producent skoncentrował się na określonej dziedzinie, powinno kupować od niego drony. Wówczas produkcja naturalnie ukierunkuje się na ten konkretny obszar” — powiedział Milašauskas agencji BNS.
Z kolei Vytenis Buzas, szef firmy Unmanned Defense Systems (UDS), zajmującej się projektowaniem bezzałogowych statków powietrznych, powiedział agencji BNS, że słyszał już o wielu podobnych do holdingu obronnego „inicjatywach i planach”, które jednak jak dotąd nie przełożyły się na rzeczywiste zamówienia dla litewskich producentów dronów.



