Szkolny hałas, pogłos, duszne powietrze, zbyt wysoka albo zbyt niska temperatura łatwo można uznać za zwykłe niedogodności. Tymczasem środowisko fizyczne klasy ma znaczenie dla uwagi, zmęczenia i uczenia się. W 2026 r. przegląd badań opublikowany w „Journal of School Health” wykazał, że wyższe temperatury były na ogół związane z gorszymi wynikami edukacyjnymi uczniów. Z kolei przegląd badań dotyczących hałasu szkolnego wskazuje, że niekorzystna akustyka zwiększa wysiłek potrzebny do rozumienia mowy i może pogarszać uwagę, pamięć werbalną oraz czytanie.
To ważny kontekst dla edukacji włączającej. Dostępna szkoła to nie tylko odpowiedni program, metody pracy czy wydłużony czas na wykonanie zadania. To również taka przestrzeń, w której uczeń ma realną szansę usłyszeć polecenie, wytrzymać kilka godzin i utrzymać uwagę.
Hałas, który męczy wszystkich
Punktem wyjścia może być opublikowane w Polsce badanie „Co widać, słychać i czuć w polskiej szkole?”, przeprowadzone wśród blisko 2 tys. nauczycieli. Trzeba zaznaczyć, że było ono elementem kampanii społecznej zainicjowanej przez Grupę Saint-Gobain, a więc nie jest badaniem naukowym, mimo to dobrze pokazuje doświadczenia nauczycieli. 80,7 proc. ankietowanych deklarowało, że szkolny hałas wywołuje u nich stres, zmęczenie lub bóle głowy, a 54,7 proc. przyznawało, że musi podnosić głos, aby być słyszanym.
Nauczyciele obserwowali podobny problem u uczniów: 83,2 proc. wiązało nadmierny hałas ze wzrostem pobudzenia i agresji, 75,8 proc. z trudnościami w koncentracji, a 62,1 proc. ze zmęczeniem i stresem. Niemal 78 proc. uznało nadmiar bodźców dźwiękowych za szczególnie uciążliwy dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.
Tych danych nie można przenieść wprost na Litwę. Warto jednak spojrzeć na nie jak na sygnał ostrzegawczy. W klasie problemem nie są przecież tylko hałaśliwe dzieci. Dźwięk odbija się od twardych ścian i podłóg, dochodzi przesuwanie krzeseł, odgłosy korytarza, wentylacji czy sprzętu. Nauczyciel mówi coraz głośniej, uczniowie odpowiadają tym samym i po kilkunastu minutach wszyscy pracują w środowisku, które samo podnosi poziom napięcia.
Czy uczeń naprawdę nie słucha?
Żeby wykonać polecenie, dziecko musi najpierw wyłowić głos nauczyciela spośród innych dźwięków, zrozumieć komunikat, utrzymać go w pamięci i dopiero wtedy działać. Im większy hałas i pogłos, tym więcej zasobów poznawczych pochłania samo słuchanie. Badania wskazują, że gorszy stosunek sygnału do hałasu i dłuższy pogłos utrudniają rozumienie mowy i zwiększają wysiłek potrzebny do śledzenia informacji.
Dlatego uczeń, który po kilku godzinach staje się drażliwy, ruchliwy albo przeciwnie – wycofany i nieobecny, nie musi być niegrzeczny. Być może jego układ nerwowy ma już po prostu dość. Szczególnie dotyczy to uczniów: w spektrum autyzmu, z ADHD, niedosłuchem czy trudnościami w przetwarzaniu bodźców słuchowych. Ale zbyt głośna klasa obciąża każdego.
W edukacji włączającej czasem skuteczniejszym dostosowaniem niż kolejne zmiany w karcie pracy będzie po prostu spokojniejsze miejsce, odsunięcie ucznia od drzwi, ograniczenie zbędnych bodźców czy możliwość krótkiego wyciszenia.
Za ciepło, za duszno
Podobnie jest z temperaturą i powietrzem. W polskim badaniu 70,4 proc. nauczycieli uważało, że wiosną i latem w klasach bywa zbyt ciepło, 85,1 proc. deklarowało, że wysoka temperatura pogarsza ich koncentrację, a 64,2 proc. wskazywało, że podczas lekcji szybko robi się duszno.
Na Litwie są to kwestie regulowane prawnie. Norma higieniczna HN 21:2017 przewiduje, że w salach lekcyjnych temperatura nie powinna być niższa niż 18°C; w chłodnej porze roku nie powinna przekraczać 22°C, a w ciepłej 26°C.
Mamy też litewskie dane dotyczące wentylacji. W badaniu wileńskiego oddziału Narodowego Centrum Zdrowia Publicznego (NVSC) sprawdzono jakość powietrza w 48 klasach w 24 szkołach. Na początku lekcji dopuszczalne stężenie CO₂ było przekroczone w 27 proc. badanych klas, a pod koniec lekcji już w 51 proc. To badanie pochodzi z 2021 r., więc nie opisuje obecnego stanu wszystkich litewskich szkół, ale dobrze pokazuje, jak szybko może pogarszać się jakość powietrza w niewystarczająco wentylowanej sali.
Nowsze dane NVSC przynoszą natomiast dobrą wiadomość. W okresie od stycznia do lipca 2026 r. nieprawidłowości wykryto podczas 25 proc. planowych kontroli szkół ogólnokształcących, wobec 31,25 proc. rok wcześniej. Według Centrum poprawa była widoczna między innymi w zakresie mikroklimatu, wentylacji i oświetlenia. To jednak nie oznacza, że problem zniknął.
Co możemy zrobić bez remontu szkoły?
Nie wszystko zależy od nauczyciela, ale sporo można zauważyć jeszcze zanim pojawi się kosztowna modernizacja. Warto obserwować, kiedy klasa staje się najgłośniejsza, po jakim czasie uczniowie tracą uwagę, czy po przerwie sala została przewietrzona, gdzie siedzi dziecko najbardziej wrażliwe na dźwięki i czy praca grupowa rzeczywiście musi oznaczać jednoczesne mówienie wszystkich zespołów.
NVSC zaleca okresowe wietrzenie pomieszczeń po każdej lekcji. Przy naturalnej wentylacji warto również sprawdzić, czy okna i nawiewniki w ogóle działają, a przy wentylacji mechanicznej, czy system jest sprawny i właściwie konserwowany.
Najważniejsze jest jednak słuchanie uczniów. Jeśli kilkoro dzieci mówi, że jest za głośno, duszno albo trudno im się skupić, nie traktujmy tego od razu jako wymówki. Nauczyciel przyzwyczaja się do własnej sali. Uczeń odczuwa ją przez kolejne lekcje całym ciałem.
Warunki też uczą
Możemy mieć świetnie przygotowaną lekcję, nowoczesne narzędzia, ciekawe zadania i dobre intencje. Jeśli jednak uczeń przez sześć czy siedem godzin siedzi w hałasie, przegrzanej sali i przy pogarszającej się jakości powietrza, część naszego wysiłku po prostu traci skuteczność. Dobra szkoła powinna pytać nie tylko: czego uczymy i jak uczymy? Równie ważne jest pytanie: w jakich warunkach oczekujemy od dziecka, że będzie się uczyć? Czasem zanim zaczniemy poprawiać ucznia, warto najpierw poprawić jego otoczenie.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 40 (116) 10-16/10/2026



