Trump nie nałożył sankcji na Rosję. Chce „wielkich postępów” w negocjacjach

Donald Trump wprowadził i od razu zawiesił sankcje wobec Rosji zapisane w tzw. ustawie Grahama — wcześniej walka w Kongresie USA o nią trwała niemal dwa lata. Prezydent USA uzasadnia to chęcią zatrzymania Rosji przy stole negocjacyjnym.

Czytaj również...

W piątek 16 października prezydent USA Donald Trump podpisał rozporządzenie zawieszające wejście w życie sankcji i ceł na Rosję przewidzianych przez uchwaloną we wrześniu ub. roku ustawę im. już zmarłego senatora Lindseya Grahama.

Wprowadził i zawiesił

Skorzystał z furtki pozostawionej mu przez Kongres — zawieszenie jest bezterminowe i w praktyce oznacza, że sytuacja pozostała taka, jak przed uchwaleniem prawa.

Ustawa nakładała na prezydenta obowiązek wprowadzenia 500-procentowych ceł na towary z Rosji oraz ceł w wysokości do 100 proc. na towary z pięciu największych importerów rosyjskiej ropy i gazu, a także państw umożliwiających Rosji obchodzenie sankcji. Trump formalnie ogłosił nałożenie ceł zgodnie z nakazem prawa, lecz natychmiast je zawiesił.

„Negocjuję pokój w wojnie między Rosją a Ukrainą i nie chcę robić niczego, co mogłoby nierozsądnie odciągnąć Rosję od stołu negocjacyjnego” — napisał Trump na platformie Truth Social. Dodał, że nowe sankcje może wprowadzić później, a czynione są „ogromne postępy”, w tym negocjacje w sprawie zakładników.

Wielogłos w administracji Trumpa

Uzasadnienia decyzji Trumpa rozmijają się jednak ze sobą w zależności od przedstawiciela administracji. Sekretarz stanu Marco Rubio mówił o 60-dniowym okresie analizy wpływu ceł na gospodarkę światową. Minister finansów Scott Bessent powtórzył ten argument, choć podpisane rozporządzenie nie wymienia żadnego dwumiesięcznego okresu. Minister energii Chris Wright przedstawił z kolei zawieszenie sankcji na rosyjski olej napędowy jako formę nacisku na Moskwę.

„Rosja nie ma oleju napędowego na eksport. Jedynym sposobem na pozyskanie dodatkowego oleju napędowego jest stonowanie konfliktu z Ukrainą. Musi albo doprowadzić do zawieszenia broni w sektorze energetycznym, albo zakończyć wojnę, albo ograniczyć wysiłki wojenne” — powiedział Wright w rozmowie z CNN.

Sam Trump w tym samym czasie chwalił Rosję za „wysyłanie milionów baryłek oleju napędowego na cały świat po niskiej cenie” i atakował prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego za ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie.

„Zełenski nie przejmuje się tym i szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę wszystkie pieniądze, które Europa mu daje, nie chce zakończyć tej wojny i prawdopodobnie nigdy nie chciał” — napisał Trump na Truth Social.

Posunięcie w ogniu krytyki

Wołodymyr Zełenski w niedzielnym wywiadzie dla NBC mówił, że ma nadzieję, że Trump nie stanął po stronie Rosji, ostrzegając, że taki ruch byłby „historycznym błędem”. Wcześniej Zełenski został przez dziennikarzy zapytany, czy w obliczu niskich notowań Trumpa nie został wskazany jako kozioł ofiarny. Prezydent Ukrainy długo zwlekał z odpowiedzią, po czym uśmiechnął się i powiedział „to jest moja odpowiedź” — a więc nie skomentował wprost.

Krytycznie o poczynaniach Trumpa wypowiada się Richard Nephew, były urzędnik Departamentu Stanu i ekspert ds. sankcji. Jego zdaniem Trump prawdopodobnie użyje przepisów ustawy Grahama, lecz nie w celu, dla którego została uchwalona.

„Podejrzewam, że Biuro Przedstawiciela USA ds. Handlu będzie teraz grozić jej zastosowaniem wobec państw, o ile nie zgodzą się na ustępstwa handlowe na rzecz USA niezwiązane z Rosją” — powiedział Nephew w rozmowie z PAP.

Zwrócił uwagę, że zgodnie z przepisami ustawy wystarczy, że na terytorium danego kraju działa handlarz rosyjską ropą, by USA mogły nałożyć cła sięgające 100 proc. — dotyczy to również Polski. „To nie jest sposób, by Rosja poniosła koszty swoich zbrodni na Ukrainie” — dodał ekspert, oceniając, że Trump „jest po stronie Rosji i ma nadzieję, że wygra ona tę wojnę”. Zastrzegł, że nie może tego udowodnić, ale na to wskazuje retoryka i działania prezydenta, więc to „uzasadniona teza”.

Afisze

Więcej od autora

Litwa zaczyna spinanie budżetu na 2027 r. W planach podwyżki, ale i deficyt

Projekt budżetu Litwy trafił do Sejmu. Deficyt może przekroczyć limit UE. Jednocześnie krytycy podkreślają, że nie ma za bardzo na to alternatywy. W planach podwyżki dla m.in. służb, nauczycieli i pracowników kultury.