Zanim wydarzy się tragedia. Czy potrafimy usłyszeć sygnały ostrzegawcze?

Ataki z użyciem noża w szkołach w Polsce wywołały niepokój również wśród rodziców i nauczycieli na Litwie. Jak rozmawiać o takich wydarzeniach z dziećmi? Jak rozpoznać zagrożenie i właściwie zareagować? Najważniejsze nie jest szukanie winnych, lecz budowanie szkoły, w której żaden niepokojący sygnał nie pozostaje bez odpowiedzi.

Czytaj również...

Anna, znajoma mama 8-letniej córki, opowiedziała o niepokoju, który pojawił się w jej domu po wiadomościach z Polski. Trudno się dziwić. Szkoła powinna być przecież miejscem, do którego dziecko idzie bez lęku.

Anna rozmawiała z córką o tym, co zrobić, gdyby ktoś przyniósł do szkoły niebezpieczny przedmiot, groził kolegom albo zapowiadał, że chce kogoś skrzywdzić. Tłumaczyła, że w takiej sytuacji nie należy próbować samodzielnie rozwiązywać problemu. Trzeba odejść w bezpieczne miejsce i natychmiast poinformować np. nauczycielkę.

Podczas rozmowy z Anią padły takie słowa, że „takie rozmowy nie są łatwe. Nie chcemy przecież straszyć dzieci. Nie możemy jednak zapewniać ich, że nic złego nigdy się nie wydarzy. Możemy natomiast nauczyć je, jak reagować”.

Ostatnie wydarzenia w Polsce pokazują, dlaczego jest to potrzebne. 7 października w Ostrołęce 19-letni uczeń zaatakował ostrym narzędziem, raniąc dziewięć osób. Następnego dnia w Leszczydole-Nowinach 15-letni były uczeń zaatakował pracowników szkoły. Zginęła 37-letnia pracowniczka placówki, dwie osoby zostały ranne. 10 października w warszawskiej szkole dla dorosłych 21-letnia uczennica zraniła trzy kobiety.

Każde zdarzenie przebiegało w innych okolicznościach. Łączy je jednak pytanie ważne również dla nas: czy potrafimy dostrzegać sygnały zagrożenia, zanim dojdzie do tragedii?

Rozmowa, której nie warto odkładać

Nauczycielka w jednej ze szkół w rejonie wileńskim, reagując na doniesienia z Polski, od razu przeprowadziła ze swoimi wychowankami rozmowę profilaktyczną podczas lekcji wychowawczej. Chciała uwrażliwić uczniów na podobne sytuacje i przypomnieć im, jak należy postępować w razie zagrożenia. Opowiadała, że nie pokazywała drastycznych nagrań. Nie straszyła uczniów. Pytała natomiast: „Co zrobilibyście, gdyby kolega powiedział, że chce kogoś skrzywdzić? Komu moglibyście o tym powiedzieć?”.

Początkowo uczniowie milczeli. Ktoś odpowiadał, że nie chciałby być donosicielem. Ktoś inny przyznał, że obawiałby się reakcji kolegów. Nauczycielka tłumaczyła, że informowanie o niebezpieczeństwie nie jest donoszeniem. To odpowiedzialność za siebie i innych. Uczniowie nie muszą rozstrzygać, czy groźba była poważna. Powinni przekazać ją zaufanemu dorosłemu.

To przykład odpowiedzialnej reakcji pedagogicznej. Nie trzeba czekać na zalecenia ministerstwa, specjalną kampanię czy kolejne szkolenie, aby porozmawiać z uczniami o ich bezpieczeństwie. Taka lekcja wychowawcza może nauczyć więcej niż samo przypominanie regulaminu, szczególnie jeśli uczniowie mają możliwość zadawania pytań, wyrażania obaw i wspólnego analizowania konkretnych sytuacji.

Nauczmy się rozpoznawać

Po tragediach często pytamy, gdzie byli rodzice, dlaczego nauczyciele niczego nie zauważyli, czy zawinił internet albo gry komputerowe. Tymczasem przemoc nie ma jednej przyczyny. Nie funkcjonuje też uniwersalny obraz ucznia, który może dopuścić się ataku.

Dziecko samotne, wycofane czy przeżywające trudności emocjonalne nie staje się przez to niebezpieczne. Nie możemy utożsamiać problemów psychicznych z agresją. Nie wolno jednak bagatelizować konkretnych gróźb, zapowiedzi zemsty, planowania skrzywdzenia innych czy informacji o przynoszeniu niebezpiecznych przedmiotów do szkoły. Zwracajmy również uwagę na nagłe zmiany zachowania, doświadczenie przemocy rówieśniczej, odrzucenie czy poważny kryzys emocjonalny. Nie po to, aby podejrzewać dziecko, lecz aby sprawdzić, czy nie potrzebuje pomocy.

My, jako rodzice, znamy swoje dzieci w domowych sytuacjach, nauczyciele obserwują je w grupie rówieśniczej, dlatego ważna jest współpraca. Czasami dopiero połączenie tych obserwacji pozwala dostrzec problem.

Kto powinien reagować w szkole?

Na Litwie szkoły mają określone procedury zapobiegania przemocy i reagowania na nią. Uczeń może się zwrócić do wychowawcy, nauczyciela, pedagoga socjalnego lub psychologa. Informacja o poważnym zagrożeniu powinna niezwłocznie trafić do dyrektora.

W placówkach działają także komisje ds. dobrostanu dziecka, które koordynują działania pomocowe i profilaktyczne. Nie zastępują jednak służb ratunkowych. W razie bezpośredniego zagrożenia zdrowia lub życia należy dzwonić pod nr 112.

Jeżeli szkoła nie reaguje, rodzic powinien skierować pisemne zgłoszenie do dyrektora, a następnie, w razie potrzeby, do organu prowadzącego placówkę. Można też skontaktować się z Państwową Służbą Ochrony Praw Dziecka i Adopcji.

Jako rodzice możemy podczas zebrań pytać nie tylko o wyniki nauczania, lecz także o bezpieczeństwo. Czy nasze dziecko wie, do kogo zwrócić się o pomoc? Czy szkoła ma jasną procedurę zgłoszeń? Czy uczniowie jej się uczą i ćwiczą właściwe reakcje?

Nie wychowujmy dzieci w strachu

Po wydarzeniach w Polsce internet obiegły ostrzeżenia przed rzekomym „krwawym piątkiem”. Policja sprawdzała groźby, nie potwierdzono jednak istnienia zorganizowanego internetowego wyzwania łączącego te zdarzenia. To ważna lekcja także dla dorosłych. Przekazując niesprawdzone wiadomości w grupach rodzicielskich, możemy nieświadomie potęgować lęk dzieci. Zamiast straszyć, rozmawiajmy.

Jako rodzice możemy codziennie znaleźć kilka minut, aby zapytać nie tylko o oceny, lecz także o relacje z kolegami, poczucie bezpieczeństwa i szkolne trudności. Jako nauczyciele możemy tworzyć atmosferę, w której uczeń nie boi się zgłosić problemu, nawet gdy dotyczy on jego przyjaciela.

Bezpieczeństwo to nie tylko zamknięte drzwi, monitoring czy regulaminy. To również zaufanie, uważność i odpowiedzialność dorosłych.

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć każdej tragedii. Możemy jednak nauczyć dzieci reagowania na zagrożenie, nie lekceważyć ich obaw i pokazywać, że zawsze istnieje ktoś, do kogo można zwrócić się o pomoc.

Dobra szkoła to taka, w której nikt nie zostaje sam z problemami.


Pięć kroków, które warto zapamiętać

Co zrobić, gdy dziecko mówi, że kolega groził komuś albo zapowiadał atak? Pomocny będzie prosty algorytm.

  • Po pierwsze – zauważ. Nie ignoruj konkretnych gróźb. Nie zakładaj, że to tylko żart, ale również nie osądzaj nikogo na podstawie plotek.
  • Po drugie – wysłuchaj. Spokojnie zapytaj, co się wydarzyło, kto był obecny i czy dziecko samo słyszało groźbę. Jeśli informacja pojawiła się w internecie, zachowaj wiadomość.
  • Po trzecie – poinformuj. Zgłoś sytuację wychowawcy i dyrekcji. Jeśli zagrożenie jest konkretne i poważne, nie zwlekaj z powiadomieniem policji.
  • Po czwarte – zapewnij bezpieczeństwo. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia należy oddalić dzieci od niebezpieczeństwa, a gdy nie można bezpiecznie odejść, trzeba się schronić i wezwać służby pod numer 112. Nie wolno nakłaniać uczniów do konfrontacji z napastnikiem.
  • Po piąte – sprawdź, co dalej. Samo zgłoszenie nie kończy sprawy. Ustal, czy szkoła zareagowała, czy zagrożenie ustało i czy dzieci otrzymały potrzebne wsparcie.

Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 41 (119) 17-23/10/2026

Afisze

Więcej od autora